9 stycznia 2013

No, no, wszystkiego bym się spodziewał po sędziach III RP, ale nie tego, że zapałają chęcią rozmowy o stalinizmie. Tymczasem Igor Tuleya ze stalinowskimi metodami skojarzył traktowanie przez CBA łapówkarza doktora G. No to o czym jeszcze sobie porozmawiamy? Może o tym, że to samo piękne rosyjskie imię Igor nosił sędzia Andrejew, którego uczniem był prof. Lech Gardocki, przez 12 lat III RP Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego? Uczniem ukochanym, wszak opracował Gardocki jubileuszowe dzieło honorujące sędziego Andrejewa. Trudno się dziwić – starszy z sędziów Igorów kierował kuźnią kadr sędziów PRL – Centralną Szkołą Prawniczą im. Teodora Duracza, zwaną „Duraczówką”, gdzie matury nie wymagano. Tylko ówczesny pisowski motłoch kojarzył nazwę owej uczelni z rosyjskim słowem „durak”, Potem dopiero wyszło, że sędzia Igor znakomicie łączył teorię z praktyką, skazując na śmierć generała Emila Fieldorfa „Nila”. W 2000 r. stanąłem przed Kolegium ds. Wykroczeń. Jego przewodniczący skazał mnie na 3800
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze