Do końca Tuskowej normalności

Aż mnie z wrażenia zatkało. Na pierwszej stronie wpływowej niegdyś „Rzeczpospolitej” olbrzymi tytuł: „Korzyści z kryzysu” i tekst, który zapowiada same pożytki z upadku państwa i jego gospodarki. Korzyści z tej katastrofy, zdaniem autora publikacji, będą czerpać przede wszystkim obywatele, którzy mają pracę. Cytuję: „W kryzysie gospodarczym wiele dóbr tanieje, więc ci, co mają oszczędności, będą mogli zrobić zakupy po korzystniejszej cenie. Ale rok 2013 może też okazać się lepszy dla tych, którzy mają kredyty, bo zanosi się na dalszy spadek ich kosztów. Dodatkowo wszyscy będziemy płacili realnie niższe podatki, bo spadnie inflacja”. Nie mam kredytów i nie robię niepotrzebnych zakupów po korzystniejszej cenie, znaczy się, nie skorzystam na kryzysie. Za wszystko natomiast płacę drożej niż miesiąc temu – nie za gadżety dla ogłupionych lemingów, ale za artykuły żywnościowe, czyli podstawę egzystencji każdego człowieka.

Na polu mowy nienawiści

Tak się robi wodę z mózgu na kilka dni przed Nowym Rokiem. Cieszcie się, rodacy, bo według „Rzeczpospolitej” płace wzrosną o 1,5 proc., co napisano dużymi, czerwonymi literami. Wzrosną, ale tym, którzy mają umowę o pracę – normalną, a nie śmieciową. A bezrobotni, których będzie dużo więcej niż w 2012 r., nie dostaną żadnej podwyżki, bo na nią nie zasługują. Kto nie pracuje, ten nie je. Jasne? Nie tylko „Rzeczpospolita”, również inne media oraz portale zarzuciły nas optymistycznymi wiadomościami. Na ten przykład o podwyżkach dla nauczycieli akademickich.

„Gigantyczne podwyżki dla nauczycieli” – tytuł zwalający z nóg, a w spocie niejaka minister Kudrycka zapowiada, że płace na uczelniach publicznych wzrosną o 9 proc., a w dalszej perspektywie o 30 proc. Nawet gdyby wzrosły o 50 proc., to i tak nasi naukowcy pozostaną pariasami w porównaniu z kolegami z cywilizowanej Europy. Są opłacani tak marnie, że aby przeżyć i utrzymać rodzinę, muszą się płaszczyć przed władzą III RP w nadziei...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: