Rondo kompleksów

Dodano: 03/11/2021 - Nr 44 z 3 listopada 2021

Felieton [Krótko i na temat]

Pojawienie się w Warszawie ronda Romana Dmowskiego nie powinno dziwić w kontekście historycznym, jednak był to fakt trochę zaskakujący. Przez większość czasu po 1989 roku w stolicy rząd dusz i władzę w Ratuszu sprawowały środowiska ukształtowane przez „Gazetę Wyborczą”, a dla tej Dmowski był symbolem zła, co gorsza – zła odradzającego się. 

Latami aktywność naczelnego „GW” napędzał potężny lęk, że odżyją nastroje, które przed wojną najpopularniejszą siłą polityczną czyniły endecję. Michnik dostrzegał ten niepokojący rys w sympatiach wrogiej frakcji „chamów” w PZPR, które nie zniknęły przecież wraz z odjazdem pociągów z Warszawy Gdańskiej. Choć był w tym, przyznajmy, dość selektywny, rozgrzeszając Jaruzelskiego nie tylko ze strzelania do robotników i górników, lecz także ze zbrodni w tym gronie, do wybaczenia trudniejszej, antysemickiej czystki w polskiej armii. Potem już u każdego, kogo akurat nie lubił, ostatnio u PiS. Wracając do Ratusza: gdy rondo w

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze