Co się Tuskowi śni

Skutkiem tej erupcji politycznego geniuszu naszego trampkarza jest wieloletni kryzys społeczny, którego na razie mamy dopiero początki, zaostrzenie postkolonialnego podziału i osłabienie państwa, mogące nam grozić nawet utratą suwerenności. Jest wiele powodów, aby Donald Tusk stanął za swe rządy przed sądem i resztę życia spędził w więzieniu, ale za to, co wiąże się ze Smoleńskiem, zasługuje wręcz na karę główną.

Niestety, pogrążona w kryzysie woli Polska nie zdobyła się na razie na wymierzenie rządzącej szajce sprawiedliwości. Dlatego Geniusz Kaszub − tu przepraszam całą tameczną ludność − błyszczy nadal. Teraz błysnął strategicznym założeniem, że Niemcy, największy płatnik strefy euro, będą walczyć przeciwko Wielkiej Brytanii o zwiększenie unijnego budżetu − w naszym interesie, bo nas przecież kochają, czego dowodem artykuły w „Gazecie Wyborczej”. Bazując na tym genialnym rozpoznaniu sytuacji geopolitycznej, władza ustawiła całą politykę zagraniczną tak, żeby być pieskiem Niemiec szczekającym na Anglię. Niemcy pieska wykorzystali do uzyskania z Anglią korzystniejszego porozumienia, po czym, jak to się z pieskiem czyni, odesłali do budy i pogrozili, że jak będzie szczekać dalej, to znajdzie się kaganiec.

Za postępowaniem Tuska stała obietnica, że do następnych eurowyborów eurofrakcje startować będą z kandydatami na szefa Komisji Europejskiej, i która wygra, ta obsadzi owo symboliczne stanowisko. I że jak Tusk będzie grzeczny i przymilny, to właśnie jego EPL wyznaczy, dając mu tym samym miażdżący argument wyborczy w kraju: no, kto śmie głosować przeciwko wyniesieniu Polski na przywódcę całej Europy? Ale, oczywiście, ostatnio projekt ten stał się „passe”.

Myślę o snach, jakie musi mieć Tusk. Pewnie przypominają sny Senatora z III części „Dziadów”. Już, zdaje się, Tusk w łasce, w łasce, a tu nagle krzyczy ktoś: wydało się! Ruskie wysypali stenogramy rozmów, pokazali próbki − wydało się! I kurtyna opada, przy dźwiękach piosenki...
[pozostało do przeczytania 5% tekstu]
Dostęp do artykułów: