Kreml traci stabilność

Sergiej Alin, analityk znanej rosyjskiej grupy kapitałowej Nord Kapital, alarmuje, że krajowa gospodarka jest „poważnie chora”. Tempo wzrostu oscylowało wprawdzie wokół 4,3 proc., ale wzrost cen nośników energii wynosił około 35 proc., co realnie oznacza nie wzrost, lecz stagnację, a może i recesję. Według niektórych ocen stagnacja w Rosji trwa już kilka lat. Przyrost produkcji w 2011 r. był bardzo mizerny we wszystkich dziedzinach, a rok 2011 według Alina to maksimum możliwości, jakie można było osiągnąć w Rosji. Po tym maksimum „zaczął się szybki zjazd po równi pochyłej”. W 2012 r. rosyjski PKB według szacunków zwiększy się najwyżej o 2,2–2,5 proc. zamiast o 3,4 proc. Ekonomiści są zgodni – Rosję uratowałyby trzy generalne zmiany: nowe wielkie inwestycje zagranicznego kapitału; jakościowe zmiany strukturalne w gospodarce; zwrot kapitału do gospodarki, a nie wyłącznie do budżetu.

Ucieczka zagranicznych kapitałów

Nie widać szans na przeprowadzenie tych zmian. Alin stwierdza: „Obcy kapitał boi się ekonomicznej i politycznej przyszłości Rosji. I tendencja odpływu kapitału z Rosji nie ustaje”. Brytyjska agencja International Investment potwierdza: Rosja nie ma stabilności politycznej i ekonomicznej, najważniejszej dla zaufania zagranicznych partnerów. Z Rosji ucieka zagraniczny kapitał. W 2009 r. odpłynęło 52 mld dol., w 2011 r. – aż 85 mld dol. W I kwartale 2012 r. odpływ kapitału był na poziomie 35,1 mld dol., w następnych miesiącach – odrobinę niższy. Niewątpliwie jednak ubytek kapitału w tym roku przekroczył znacznie kwotę ubiegłoroczną. Przez pewien czas Kreml głosił, że ogromną inwestycją zagraniczną będzie porozumienie Rosneftu z amerykańskim ExxonMobil, ale w rzeczywistości chodzi o wspólne poszukiwania ropy i gazu. A to niesie jedynie wielkie koszty i ryzyko. Dopóki nie rozpocznie się na wielką skalę wydobycie, nie będzie dochodów.

Gospodarka jak w Sowietach

Zdaniem ekspertów MFW...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: