„Wyszyński – zemsta czy przebaczenie” stawia pytania, ale nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Rozmowa z filmowym Wyszyńskim

KULTURA [WYWIAD]

U marmurowych bohaterów wszystko jest określone, jednoznaczne – jedni są zawsze źli, inni są zawsze dobrzy i nigdy nie wątpią. A to nie jest prawdziwe życie. W życiu wszystko się przeplata. I to pytanie w filmie jest skierowane do każdego z nas: czy w tym życiu, w którym się wszystko przeplata, ostatecznie wybierzemy przebaczenie, czy właśnie zemstę – mówi Ksawery Szlenkier, który wcielił się w tytułowego bohatera filmu „Wyszyński - zemsta czy przebaczenie”. Rozmawia Anna Krajkowska

Proszę się podzielić pierwszymi wrażeniami po premierze filmu.

Myślę, że dobrym znakiem jest to, że podczas projekcji panowała cisza. Premiery są momentami, kiedy można się wsłuchać w reakcje widowni. Każdy twórca wie, o czym mówię. To jest rodzaj takiego skupienia, które się wyczuwa. Jeżeli podczas seansu jest to skupienie, to znaczy, że na ekranie dzieje się coś ważnego dla widzów.

Podczas konferencji prasowej przed premierą produkcji

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze