Towar eksportowy

Felieton [Krótko i na temat]

Przez pandemię festiwale filmowe przeniosły się w tryb online, można więc kupić sobie bilet przez internet i obejrzeć film bez wychodzenia z domu i kontaktów z resztą festiwalowej publiczności. 

Można też wyłączyć go w połowie lub przynajmniej komentować złośliwie i wrednie to, co się zobaczyło. Zwłaszcza gdy już trafi się na coś, co niekoniecznie chciałoby się zobaczyć, a już zdecydowanie nie w kinie. I takie też dzieło mi się ostatnio trafiło, czym muszę się podzielić, trochę ku przestrodze, a trochę na pocieszenie. Podczas niedawnego festiwalu Era Nowe Horyzonty można było zobaczyć międzynarodową, lecz przede wszystkim rumuńską produkcję „Niefortunny numerek lub szalone porno” w reżyserii Radu Jude. Ten uznany na świecie twórca znalazł, jak wielu przed nim, sposób, by zostać polubionym i docenionym. Kręci więc filmy, będące, jak to określa Wikipedia, „krytyką współczesnej Rumunii”, posyła je za granicę i dostaje nagrody. Za film, o którym piszę, wpadł mu

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze