CBA: Trzaskowski był ostrzegany przed awarią „Czajki”. Jak warszawski Ratusz nadzorował MPWiK

fot. Andrzej Hulimka / Forum
fot. Andrzej Hulimka / Forum

Kraj [„GP” ujawnia: oczyszczalnia „Czajka”, Warszawa, kontrola CBA]

Firma z Podkarpacia z wolnej ręki otrzymała kontrakt na usunięcie skutków pierwszej awarii warszawskiej oczyszczalni ścieków. Jednak kosztorys prac był nie tylko zawyżony o ponad 3 mln zł, lecz także nie obejmował wszystkich niezbędnych robót – wynika z protokołu kontroli przeprowadzonej w stołecznym Urzędzie Miasta przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

To była największa katastrofa ekologiczna w Europie w ostatnich latach. 27 sierpnia 2019 roku doszło do awarii Oczyszczalni Ścieków „Czajka”, należącej do warszawskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK). W efekcie do Wisły trafiło ponad 3,5 mln metrów sześciennych ścieków. Niemal rok później – 29 sierpnia 2020 roku – „Czajka” ponownie uległa awarii, po raz drugi zrzucając nieczystości do rzeki. Okoliczności obydwu zdarzeń w ramach dwóch oddzielnych śledztw wyjaśnia Prokuratura Regionalna w Warszawie i Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA). Dodatkowo CBA przeprowadziło kontrolę w warszawskim Urzędzie Miasta w zakresie nadzoru w latach 2019–2020 nad prawidłowym funkcjonowaniem przesyłu ścieków przez Wisłę. Z protokołu pokontrolnego, do którego dotarła „GP”, wynika, że wątpliwości CBA dotyczą decyzji podejmowanych przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i podległe mu MPWiK po pierwszej awarii „Czajki”. Chodzi m.in. o okoliczności usunięcia awarii. Według CBA, Trzaskowski i MPWiK wiedziały, że dokonana wówczas naprawa „nie gwarantuje bezpieczeństwa przesyłu ścieków”. Na ryzyko kolejnej awarii wskazywało też w pismach kierowanych do Ratusza przedsiębiorstwo Wody Polskie. Jednak Urząd Miasta, podobnie jak MPWiK, przekonują, że wyniki kontroli są „niezgodne ze stanem faktycznym”, „nierzetelne”, a w niektórych miejscach „nieprawdziwe”.

Kontrakt na 23 mln zł

Z liczącego blisko 40 stron protokołu z kontroli CBA (nosi datę 21 maja br.) wynika, że MPWiK ponad miesiąc przed pierwszą awarią „Czajki” nie spodziewało się uszkodzenia kolektorów pod dnem Wisły. 17 lipca 2019 roku raportowało do Urzędu Miasta, że prawdopodobieństwo wystąpienia takiego zdarzenia jest „znikome”. Oznaczono je cyfrą „1” „co oznacza akceptowalny poziom ryzyka, wymagający stałego monitorowania”. Jednak wątpliwości Biura wzbudziły przede wszystkim działania podjęte po pierwszej awarii. 2 października 2019 roku MPWiK podpisało umowę na usunięcie jej skutków w trybie z wolnej ręki ze spółką Inżynieria Rzeszów. Kontrakt opiewał na 23 mln zł netto (ponad 28 mln zł brutto). Kontrolerzy zwrócili uwagę, że jego wartość była niemal identyczna z kosztorysem przygotowanym wcześniej dla MPWiK przez szczecińską firmę GSG Industria (opracowanie kosztowało 707 tys. zł brutto). To nie wszystko. Według CBA, kosztorys został zawyżony o 3,2 mln zł (podstawą była ekspertyza wykonana na zlecenie Biura przez Kancelarię Inwestycyjną Wojciecha Starczyńskiego). Za wątpliwe zostało uznane m.in. włączenie do niego kosztów nabycia sprzętu specjalistycznego, niezbędnego do wykonania robót (jego wartość to około 1 mln zł). Tymczasem – jak podkreśliło w raporcie CBA – spółka Inżynieria Rzeszów podczas negocjacji z MPWiK oświadczyła, że oferta obejmuje pełną mobilizację sprzętu specjalistycznego.

Drugiej awarii można było uniknąć?

CBA zwróciło też uwagę, że konstrukcja sporządzonego dla MPWiK kosztorysu nie obejmowała całości robót koniecznych do usunięcia awarii, ale „pokrywała się z zakresem robót oferowanych przez Inżynieria Rzeszów”. Według Biura, o takiej sytuacji był informowany Ratusz. Czy więc drugiej awarii można było uniknąć? „(…) zarówno Prezydent m.st. Warszawy, jak i spółka MPWiK byli w posiadaniu informacji, iż naprawa kolektorów po pierwszej awarii nie dawała gwaranci zachowania bezpieczeństwa przesyłu ścieków kolektorami pod dnem Wisły” – czytamy w protokole z kontroli. Z dokumentu wynika również, że o zagrożeniu awarią informował prezydenta Warszawy także Przemysław Daca, prezes przedsiębiorstwa Wody Polskie. W jednym z pism zwracał się również z prośbą o informacje na temat podjętych przez miasto działań zaradczych.

W sumie – jak wyliczyło CBA – usunięcie pierwszej i drugiej awarii „Czajki” kosztowało co najmniej 100 mln zł brutto. Samo MPWiK koszty te szacowało na 220 mln zł, wliczając w nie budowę alternatywnego układu przesyłowego. CBA przyjrzało się realizacji tej strategicznej inwestycji. Według Biura, pierwsza decyzja pozwalająca na rozpoczęcie prac planistycznych w tym zakresie zapadła zbyt późno – dopiero 7 miesięcy po pierwszej awarii.

Urząd Miasta: Nie wiedzieliśmy o zagrożeniu

Z wynikami kontroli CBA nie zgadza się warszawski Ratusz, który złożył ponad 70-stronicowe pismo z zastrzeżeniami. Niemal w całości zostały one odrzucone przez Biuro. „Wnioski zawarte w protokole zostały sformułowane w oparciu o błędnie ustalony stan faktyczny, nie zawierały wymaganych elementów, natomiast sama kontrola była nierzetelna” – stwierdził w piśmie do „GP” Wojciech Śmiech z warszawskiego Ratusza. Dlatego Urząd odmówił podpisania protokołu, przekazując jednocześnie CBA szczegółowe wyjaśnienie powodów takiej decyzji. Śmiech uznał również, że część stwierdzeń użytych w protokole jest nieprawdziwa. Podkreślił, że ani MPWiK, ani prezydent Trzaskowski nie wiedzieli o zagrożeniu bezpieczeństwa funkcjonowania kolektorów naprawionych po pierwszej awarii. „Analiza możliwości wystąpienia awarii lub poważnych incydentów jest w normalnym trybie w sposób ciągły prowadzona przez MPWiK w ramach zarządzania ryzykiem, a stosowne raporty są przekazywane do Urzędu m.st. Warszawy. Dodatkowo, po awarii wprowadzono szczególne procedury monitoringu badawczego i eksploatacyjnego, w tym przeglądów okresowych, które pozwalały na bieżącą weryfikację pracy instalacji oraz wprowadzanie ewentualnych korekt”. Z kolei MPWiK nazywa protokół z kontroli „całkowicie nierzetelnym”. „Wnioski wynikające z kontroli przedstawiają nie znajdujące potwierdzenia – ani w stanie faktycznym, ani w przepisach prawa – spekulacje kontrolerów CBA, a nie rzetelnie ustalony obraz rzeczy” – stwierdził w piśmie do „GP” Marek Smółka, rzecznik MPWiK.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze