Współczucie czy eugenika?

Felieton [Walka o dusze]

O równi pochyłej, o tym, że otwarcie furtki zgody na uznanie, że ktoś nie ma prawa do życia, względnie ma prawo do rezygnacji z niego i pomocy w tym – pisałem wielokrotnie. Teraz – na przykładzie kanadyjskim – warto zatrzymać się nad tym, jak uzasadniana jest – niezmiennie – taka zmiana, poszerzenie „prawa”, „dostępności” do „wspomaganego samobójstwa” czy wręcz „eutanazji”.

W Kanadzie kilka tygodni temu rozpoczęła się kolejna debata nad poszerzeniem dostępności „medycznego asystowania w umieraniu” (jak w tamtym systemie prawnym określa się metodę skracania życia ciężko chorych pacjentów) na nieletnich. Pretekstem do tej dyskusji jest historia czteroletniego chłopca Abla Tremblay-Pelletiera, który dotknięty jest niezwykle rzadkim, genetycznym zespołem Mednika. Ta genetyczna wada diagnozowana była pierwotnie głównie wśród kilku rodzin z regionu Quebec, a objawia się niepełnosprawnością intelektualną, problemami z jelitem, głuchotą, neuropatią, rybią łuską i

     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze