Różne oblicza solidarności akademickiej

Felieton [Plagi akademickie]

Solidarność jako wielki, piękny ruch społeczny rodziła się latem 1980 r. Związek zawodowy NSZZ „Solidarność” istnieje do dziś, ale liczebności, a przede wszystkim solidarności międzyludzkiej z tamtych dni nie odzyskał. 

W domenie akademickiej dominują egoizm, konformizm jako strategia przetrwania i odważne chowanie głowy w piasek w sytuacjach niewygodnych, stanowiących potencjalne zagrożenie dla kariery akademickiej. Tak więc formalnych karier akademickich mamy moc, ale solidarność akademicka jest w zaniku. Nie zmieniono feudalnego/nomenklaturowego systemu akademickiego, stąd nadzwyczajna kasta akademicka jest całkiem autonomiczna, także wobec prawdy, sprawiedliwości, prawa i wartości. Jakiekolwiek naruszanie status quo wywołuje odruchy korporacyjnej solidarności, ale bez wartości. Przenoszenie lewicowego profesora na emeryturę zwane jest czystką polityczną i wywołuje protesty, a brak jest reakcji wobec dożywotniego wykluczania osób o odmiennej orientacji

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze