Wołyń na Powązki

Felieton [Z Bliska]

Tragedie, jakie nawiedziły Polskę w XX wieku – niemiecka i sowiecka okupacja – zostały upamiętnione w licznych śladach, pomnikach, krzyżach, tablicach. 

Pamięć o ofiarach ludobójczych ideologii to nasz obowiązek i zadanie, które powinniśmy przekazać następnym pokoleniom. Jest jednak grupa ofiar, która mimo upływu 30 lat od transformacji PRL w III RP nie doczekała się symbolicznego upamiętnienia w miejskiej przestrzeni stolicy. To ofiary Wołynia. Mówiąc o rzezi wołyńskiej, myślimy także o ofiarach z innych terenów, m.in. Małopolski Wschodniej, okolic Przemyśla, Bieszczad. Za dwa lata przypada 80. rocznica „krwawej niedzieli”, którą uważa się za początek tragedii wołyńskiej. Petycja #WołyńNaPowązki to oddolna inicjatywa różnych środowisk, by do narodowego panteonu, jakim stał się Cmentarz Wojskowy na Powązkach, wprowadzić godne upamiętnienie rodaków – ofiar ukraińskich nacjonalistów. Zdaję sobie sprawę, że od lat trwa dyskusja dotycząca sensowności i zakresu

     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze