Nic tak nie boli jak śmieszność

Są dwie metody na nienawistników z powołania lub z obowiązku partyjnego i służbowego (mam na myśli służby): zlekceważyć chamów albo ich wyśmiać. Ta druga metoda ma wiele zalet. Po pierwsze – ćwiczy poczucie humoru i wyostrza bystrość w stosowaniu złośliwości, po drugie – obezwładnia przeciwnika. Bo nic tak nie boli jak śmieszność. A śmieszności władza boi się najbardziej. Nie nienawiści, bo sama nienawidzi najbardziej, wykorzystując własną nienawiść do zniszczenia przeciwnika. Nie dajmy się wpędzić w pętlę zła, jaka zaciska się na konstytucyjnej wolności głoszenia poglądów i idei. Polacy nie są narodem skłonnym do przemocy, a zwłaszcza terroru, a ci, którzy chcą nas w to wpędzić, są godni politowania i wyśmiania. Bo tak bardzo się boją, że gotowi są rozpętać prawdziwą wojnę, wojnę z narodem. I chcieliby, żeby można było oskarżyć o jej wywołanie ludzi prawicy.
[pozostało do przeczytania -0% tekstu]
Dostęp do artykułów: