Utwór na dwa głosy

Maria Nachtman i Walentyna Stempkowska, urodzone w międzywojniu, w normalnych czasach stworzone byłyby do życia rodzinnego, realizacji zawodowej, macierzyństwa. Tyle że normalne czasy dla tych polskich nastolatek kończą się wraz z wrześniem 1939 r. A kiedy wróciły? Po 1956 r.? Wraz z „karnawałem Solidarności”? Po Okrągłym Stole?

Dla „Agaty” i „Platerówki” nie nadeszły praktycznie nigdy. Nadeszły wprawdzie lata 90., ale one były zbyt schorowane – bo przecież nie stare – żeby nacieszyć się odzyskaną wolnością. Wkrótce zresztą obie zmarły.

Były przedstawicielkami prawdziwie „straconego pokolenia” – o parę lat starsze mogłyby zaznać uroków beztroskiej młodości, o kilkanaście lat młodsze uniknęłyby okropności wojny i stalinizmu.

Nieszczęścia, jakich doświadczyły Maria i Walentyna, były też konsekwencją ich wyboru – świadomie podjęły służbę dla Polski, i to w formacji tak wyklętej jak Narodowe Siły Zbrojne. Poświęcenie to przyniosło im tylko ciąg represji, obóz koncentracyjny, katownie w UB, więzienie w Fordonie, a później życie w PRL‑u z etykietką „wroga ludu”. Zbieżność losów i wspólne przebywanie w Fordonie upoważniło Holewińskiego do związania ich biografii węzłem przyjaźni. W istocie jednak nie wiemy nawet, czy się znały. Nie ma najmniejszych dowodów, że kontaktowały się po wyjściu na wolność. Opowieść Wacka jest jednak niezwykle sugestywna, doskonale nasycona realiami – niezależnie od tego, czy dotyczą realiów Polski przedwojennej, lat okupacji czy cel więziennych. Momentami ma się wrażenie, że są to autentyczne pamiętniki, a nie żmudna, literacka rekonstrukcja.

Od czasu debiutanckiego „Lamentu nad Babilonem”, zauważonego przez jury nagród im. Mackiewicza, Holewiński pozostaje wierny problematyce Żołnierzy Wyklętych. Jest niejako skazany na nią genetycznie. Przy czym za każdym podejściem obraz minionych czasów wydaje się wyraźniejszy, bardziej dramatyczny. Może tym razem wrażenie czytelnika potęguje fakt, że opisuje...
[pozostało do przeczytania 31% tekstu]
Dostęp do artykułów: