Moskiewska gra wokół Strefy Gazy

Na destabilizacji Bliskiego Wschodu Rosja zyskuje niemal zawsze. Choćby dlatego, że pojawia się okazja do dyplomatycznej aktywności i przypomnienia, że Moskwa chce być jednym z rozgrywających w regionie. Choć realia mocno weryfikują te ambicje. Tak jak w przypadku konfliktu Izraela z Hamasem. Choć Rosjanie próbowali zaistnieć w tej sprawie jako mediator, to Egipt (przede wszystkim) i USA doprowadziły do rozejmu (pytanie, na jak długo). W ostatnich latach Kreml stara się prowadzić na Bliskim Wschodzie politykę nie tylko aktywną, ale i wielokierunkową. Z jednej strony kultywuje dobre relacje ze światem arabskim, a zwłaszcza Palestyną, z drugiej zacieśnia współpracę ekonomiczną i zbrojeniową z Państwem Żydowskim, które ma też pewne oczekiwania wobec Moskwy w kwestii Iranu. Kiedy jednak dochodzi do próby, a taką stał się konflikt w Strefie Gazy, potwierdza się, że priorytetem dla Rosji jest jednak świat arabski, nie Izrael. Kreml kieruje się tylko jednym kryterium: wpływem wydarzeń
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze