Egzekucja na Wyszkowskim

– To klasyczny przykład sytuacji, w której prawda sądowa stoi w sprzeczności z prawdą historyczną – komentuje historyk Sławomir Cenckiewicz, który zeznawał w procesie. – Historycy piszą książki, z których wynika, że Wałęsa współpracował z SB. Tymczasem sąd ukarał Krzysztofa Wyszkowskiego za to, że mówi o rzeczach, które są opisane np. w książce mojej i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa” – dodaje. Jak podkreśla, argumentacja Wałęsy opierała się głównie na tym, że miał on pozytywny dla siebie wyrok sądu lustracyjnego. – Wyrok sądu apelacyjnego jest pełen sprzeczności. Z jednej strony czytamy o tym, że istnieją podstawy, by uznać moje zeznania. Z drugiej, że dowody są niewystarczające.

Legendarny działacz opozycji Andrzej Gwiazda komentuje: – Najwyraźniej sąd jest zdania, że to nie Wałęsa naruszył swoje dobra osobiste, współpracując z SB i donosząc na kolegów, ale Krzysztof Wyszkowski, bo o tym powiedział.

Wyrok z marca 2011 r. to efekt siedmiu lat sądowej wojny, jaką Wałęsa wytoczył Wyszkowskiemu. – Życie Krzysztofa i bliskich mu osób zostało podporządkowane terminom procesów – mówi jego żona Małgorzata. Dodaje, że bezustanny stres i napięcie odbiły się na wszystkich. – Jest to szczególnie bolesne ze względu na to, że Krzysztof przeszedł dwie poważne operacje, a obecnie od miesiąca znowu przebywa w szpitalu. Trudno uwierzyć, że można jeszcze straszyć go komornikiem – komentuje.

Były prezydent wytoczył Wyszkowskiemu proces w 2005 r. za wypowiedź telewizyjną z 16 listopada 2005 r. (tego samego dnia Wałęsa otrzymał od IPN status pokrzywdzonego). Wyszkowski przegrał w pierwszej instancji. Sąd opierał się na wynikach postępowania lustracyjnego. Sąd apelacyjny dwukrotnie zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji. Za trzecim razem, w sierpniu 2010 r., gdański Sąd Okręgowy stwierdził m.in., że Wałęsa jako osoba publiczna powinien liczyć się z różnymi opiniami i badaniami historyków na temat swojej przeszłości....
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: