Prezydent i dwór admiratorów. Amerykańskie media jako służby prasowe Bidena

Dodano: 02/06/2021 - Nr 22 z 2 czerwca 2021

ŚWIAT [USA, Rosja, Joe Biden]

Obojętnie czy chodzi o Rosję, Chiny czy o wewnętrzne kryzysy, liberalne media w USA wychodzą z prostego założenia: Trump był straszny, Biden jest dużo lepszy, dlatego należy go chronić.

„Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby to samo robił Trump” – ta gra, którą upodobali sobie zwolennicy byłego prezydenta, już od długiego czasu przestała być zabawna, bo skala hipokryzji i podwójnych standardów w opisywaniu prezydentur Trumpa i Bidena osiągnęła bezprecedensowe rozmiary. Weźmy słynne „dzieci w klatkach” na południowej granicy USA z czasów poprzedniej administracji, moralny kryzys, wobec którego nikt nie mógł przejść obojętnie, który rodził efektowne porównania do Holocaustu w wykonaniu polityków Partii Demokratycznej i gwiazd Hollywood. Krótko po tym, jak stery w Białym Domu przejął Joe Biden, „dzieci w klatkach” było jeszcze więcej, ale teraz okazało się, że albo są to przejściowe trudności logistyczne, albo, w innej wersji, działające z opóźnieniem efekty

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze