Pomoc artystom to nie uprzywilejowanie, tylko eliminacja patologii

fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska
fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

Kultura [Wywiad]

III RP miała zapewnić artystom wolny rynek sztuki, a stworzyła rynek dziki. Czas go wreszcie ucywilizować – mówi Wanda Zwinogrodzka. Z podsekretarz stanu w MKDNiS rozmawia Anna Krajkowska  Wokół projektu ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego narosło wiele kontrowersji. Wątpliwości pojawiły się nawet wśród naszych redakcyjnych kolegów. Szczególnie drażliwym społecznym tematem stała się opłata reprograficzna. Przylgnęło do niej słowo wytrych: „danina” łączone z pretensjami, że odtąd wszyscy Polacy będą się zrzucać z własnych portfeli na artystów. Proszę wyjaśnić tę kwestię.   Opłatę reprograficzną wymyślono w Niemczech, ponad pół wieku temu. To rekompensata za straty, jakie artyści ponoszą na skutek korzystania z ich dorobku w ramach tzw. dozwolonego użytku prywatnego. Mechanizm rekompensaty polega na tym, że producenci przekazują artystom drobny procent zysków ze sprzedaży urządzeń, które służą kopiowaniu i odtwarzaniu utworów na własne potrzeby

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze