Zdrowia życzę

Felieton [Z bliska]

Wyobraźmy sobie taką sytuację: trwa Powstanie Warszawskie, po pierwszych dniach euforii dowództwo zdaje sobie sprawę, że bez solidnego uzbrojenia powstańców sprawa jest przegrana. Z każdej strony docierają meldunki o rosnącej liczbie ofiar. 

Dla wszystkich jest jasne: młodzież z butelkami z benzyną tej walki nie wygra. Sztab śle meldunki o wsparcie do aliantów, lecz sojusznicy, choć obiecali zrzuty, nie kwapią się z pomocą. Nagle powstańczy patrol odkrywa magazyn z bronią. Tysiące karabinów, model wprawdzie sprzed 35 lat, ale wytrawnym żołnierzom znany, a celność i bezpieczeństwo można przecież sprawdzić w warunkach bojowych. Jednocześnie roznosi się wiadomość, że jakiś major, Przemysław Bondar, od początku wojny używa dokładnie tego modelu i wie, jak go obsługiwać. Ale sztabowcy zamiast wezwać Bondara i sprawdzić karabin, mówią, że znaleziona broń jest niepewna, przestarzała, plombują magazyny z karabinami i coraz głośniej opowiadają, że naloty aliantów na

     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze