Putinowska narracja Tuska

Opinie [Głos schyłku polityka]

Przemysł pogardy zwykle notuje najwyższe obroty w okolicach rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Dezawuowanie tej tragedii, pogarda dla jej ofiar i ich bliskich, nienawiść wobec tych, którzy usiłują przeciwstawić się moskiewskiej i POstkomunistycznej propagandzie – wszystko to znamy od lat, te same powtarzalne chwyty, te same stacje telewizyjne, ci sami dziennikarze, politycy, celebryci. I zawsze ten sam wodzirej – były premier Donald Tusk.

W każdą kolejną rocznicę (a niekiedy i miesięcznicę) katastrofy smoleńskiej ten polityk występuje z atakiem, nie rozumiejąc najwyraźniej, że ta reguła zdradza jego emocje – zdaje się, że największą z nich jest strach. Donald Tusk w 2005 roku podjął z gronem swych współpracowników decyzję, która zaważyła na kolejnych kilkunastu latach życia politycznego w kraju – że podzieli Polaków głębokim rowem nienawiści. To wtedy uruchomiono przemysł pogardy, który koncentrował się przede wszystkim na prezydencie  Lechu

     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze