Chcą nawracać niewiernych w Warszawie

Bezskuteczna odmowa konserwatora zabytków

Z dokumentacji, do której dotarliśmy, wynika, że konserwator odmówił zgody na budowę meczetu, a wraz z nim centrum kultury muzułmańskiej. Ale odmowa konserwatora została unieważniona przez ministra kultury. Z przyczyn wyłącznie proceduralnych. Bo wydana została... po obowiązującym terminie. Co skwapliwie zaskarżył pełnomocnik Ahmadiyyi. Dlaczego decyzję wydano po terminie – w urzędzie konserwatora nie umieli nam wyjaśnić.

Posesja przy ul. Dymnej 17, na której planowany jest meczet, należy do Stowarzyszenia Ahmadiyya. W 1991 r. zakupiło ono dom mieszkalny wolno stojący wraz z działką. Budynek został zaadaptowany na Dom Misyjny i nieduże pomieszczenia meczetu. Tam też mieści się siedziba Ahmadiyyi.

Problem powstał w 2010 r., gdy Ahmadiyya złożyła wniosek o przebudowę domu na meczet z minaretem, który zaprojektowano na 18 m wysokości. W urzędzie dzielnicowym panuje opinia, że minaret może mieć 14 m – tyle, ile najwyższy budynek w osiedlu. Oprócz meczetu ma powstać spore centrum kultury islamskiej i łazienki do wymaganego obmycia przed modłami. Działka będzie zabudowana w ok.70 proc., podczas gdy dotychczasowa zabudowa – ów dom mieszkalny – zajmuje ok. 30 proc. działki. I tylko taki stan jest zgodny z koncepcją urbanistyczną zabytkowego osiedla.

Dom zlepiony z meczetem

Mieszkańcy osiedla „Nowe Włochy” są zdecydowanie przeciwni budowie meczetu, nawet jeśli minaret będzie miał tylko 14 m. Dwa niezależne od siebie środowiska złożyły protesty do burmistrza dzielnicy Włochy Michała Wąsowicza. Podpisało je ponad 600 osób z sąsiedztwa planowanej inwestycji.

– Ahmadiyya złożyła w 2010 r. wniosek w urzędzie dzielnicy o decyzję w sprawie warunków zabudowy – wyjaśnia nam Damian Pietrzyk, pełnomocnik jednego z najbliższych sąsiadów siedziby Ahmadiyyi, niegodzącego się na rozbudowę obiektu. I kontynuuje: – Obecnie mamy etap postępowania...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: