Między Westminsterem a Dumą - Korespondencja z Wielkiej Brytanii

Niezbędne przygotowanie Jak słynne angielskie trawniki pielęgnuje się przez wieki, tak brytyjskiego parlamentarzystę przygotowuje się przez dekady. A nie wyciąga z zagrody, znad mikroskopu czy od produkcji tanich wódek. To nie jest zajęcie na kilka sezonów, to zawód na całe życie. Więc najpierw elitarny college w Eton, Harrow czy choćby Roedean albo Bedales. Dzieci uczy się tam przedmiotów podstawowych, ale także języków obcych, dobrych manier, gry w tenisa i golfa, polo i krykieta, nawiązują przyjaźnie. A potem collage w Oksfordzie czy Cambridge. To są wylęgarnie przyszłych elit, tak zaczyna się krążenie korytarzami władzy. Produkt, jaki otrzymuje się w wyniku tego procesu, w niczym nie przypomina tego, co widzi się i słyszy na Wiejskiej. Nie może być tak, że przewodniczący klubu obrzuca wyzwiskami kolegę z opozycji, wicemarszałek sejmu ledwie duka w jednym języku obcym, posłowie gubią się przy stole w labiryncie kilku noży i widelców lub uciekają w popłochu z
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze