Przemoc, Manson i politeizm

SERIAL [Neopogańska wizja Ameryki]

O trzecim sezonie „Amerykańskich bogów” zrobiło się głośniej, gdy twórcy serialu wyrzucili z niego Marylina Mansona. Kontrowersyjny amerykański muzyk, którego jeszcze niedawno, także w Polsce, za łamanie konwenansów wychwalali liberalni dziennikarze muzyczni, stracił rolę w „Amerykańskich bogach” po oskarżeniach byłej partnerki. W serialu Amazona (Prime Video) grał lidera metalowej kapeli, oddającej cześć Odynowi. Prawdziwe życie stawia teraz przed nim większe wyzwania.

„Amerykańscy bogowie” to produkcja na podstawie głośnej książki Neila Gaimana. Twórczość tego utalentowanego pisarza grozy ma w sobie coś z pierwotnego okrucieństwa braci Grimm, oczywiście w wersji dla dorosłych – dostępnej zresztą także na polskim rynku wydawniczym.

Serial jest wizualnie coraz lepszy z sezonu na sezon. Choć to oczywiście popkultura po Tarantino, estetyzacja przemocy i wszelkiego weryzmu łatwo przekracza tam kolejne granice. Po nudnawym drugim sezonie także fabuła

     
71%
pozostało do przeczytania: 29%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze