Trzecia kadencja

Felieton [Wróg ludu]

Dzisiaj obóz władzy ewidentnie złapał zadyszkę. Za dużo kłótni pomiędzy koalicjantami, drobne, lecz szkodliwe wpadki wizerunkowe, widoczny brak ideowości wśród ludzi, którzy budują zaplecze. Oczywiście najbardziej szkodzą pandemia i kryzys. Gdyby teraz odbywały się wybory, PiS znalazłby się pewnie nieznacznie poniżej progu niezbędnego do większości. Czy to oznacza, że straciłby władzę? Nie jest to takie pewne. 

Sondaże nie dają wyraźnej przewagi żadnej z partii opozycyjnych. Minimum cztery z nich musiałyby wejść do rządu. Prezydent nie będzie związany z żadnym ugrupowaniem opozycyjnym. Nawet jeżeli dadzą radę wyznaczyć premiera, to raczej nie sklecą sensownego rządu. Oczywiście mogą „posklejać” rząd bezsensowny, ale i to będzie trudne. O wspólnym programie poza walką z PiS nie wspomnę. Taki rząd przewróciłby się bardzo szybko. Dzisiaj przyspieszone wybory raczej by zaszkodziły opozycji, niż jej pomogły, bo albo rozwieją nadzieje na objęcie władzy, albo tę

     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze