Amnesty Putinational

Felieton [Krótko i na temat]

Podejrzewam, że przez całe lata wielu Polaków, którzy zdążyli wejść w dorosłość przed 1989 rokiem, opierało swój stosunek do Amnesty International głównie na sentymentach. 

Duża, międzynarodowa organizacja, broniąca praw człowieka, sojusznik więźniów politycznych i prześladowanych w krajach komunistycznych, w tym oczywiście z PRL. Publikująca swoje coroczne raporty, wspierająca osadzonych i patrząca na ręce totalitarnym rządom. Również później traktowana jako sojusznik, gdy Polacy sami stawali w obronie innych. Zwłaszcza tych, którzy po „jesieni ludów” nie wyrwali się na niepełną nawet wolność lub szybko utracili ją na rzecz nowych wodzów i tyranów. Z Chin, Białorusi, Ukrainy… Tu należałoby wyliczać dalej i tak doszlibyśmy do Rosji, nim jednak się tam zatrzymamy, wróćmy do Polski. Przez lata, jedni ze zdziwieniem, inni bez żadnych złudzeń, obserwowaliśmy, jak dla AI kluczowym prawem człowieka, będącym przyczyną stałej krytyki naszego kraju, jest swobodny

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze