Samorządy to my

Opinie [Zwiększyć siłę władzy centralnej]

W Krakowie właśnie spłonęło Archiwum Miasta. W Warszawie Trzaskowski „dekoruje” Pałac Kultury symbolem Strajku Kobiet. W Gdańsku Dulkiewicz, wraz ze swoimi współpracownikami, tworzy nową wersje historii II wojny światowej. Patrząc z boku, ciężko znaleźć wspólny mianownik tych wydarzeń. Niemniej każde z nich świadczy o podobnej patologii – o kompletnym wypaczeniu idei samorządności i lokalności w Polsce.

Silne społeczności lokalne. Mocna tożsamość regionalna. Sprawne, możliwie autonomiczne samorządy. Wszystko to brzmi wspaniale. Więcej – patrząc na państwa Zachodu, wyraźnie widać, jak ważny dla kondycji danego kraju i jego narodu jest odpowiedni splot tego, co lokalne, z tym, co centralne. Nic dziwnego, że idee samorządności w stylu zachodnim trafiają w Polsce na podatny grunt. Gorzej, że – jak z wieloma dobrymi pomysłami z tego kręgu kulturowego – po przetrawieniu przez patologie III RP zamieniają się w swoją karykaturę.

Wolne miasta

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze