Chory jak żubr. Jak zaszkodzili aktywiści 

FOT. ADOBE STOCK
FOT. ADOBE STOCK

ŚRODOWISKO [Niebezpieczna choroba największych ssaków]

W Polsce znacząco wzrosła liczba żubrów. Według naukowców jest ich w naszym kraju już około 2,3 tysiąca, czyli około tysiąc więcej niż dekadę temu. To jednak nie oznacza, że zwierzętom tym nic nie zagraża. Wręcz przeciwnie. Eksperci zdecydowali o zabiciu 40 żubrów w Bieszczadach, które są chore na telazjozę. To efekt m.in. postulatów aktywistów i posłów Koalicji Obywatelskiej.

Awantury o ochronę żubra w Polsce przez ostatnie pięć lat wybuchały cyklicznie co roku. Aktywiści ekologiczni (głównie z organizacji Greenpeace), wspierani przez prof. Rafała Kowalczyka z Instytutu Biologii Ssaków PAN i dziennikarzy „Gazety Wyborczej” z Adamem Wajrakiem na czele, od lat starają się podważyć zasady hodowli i ochrony żubrów. Największy konflikt wybuchł w 2017 roku, gdy jednocześnie trwała ideologiczna wojna o Puszczę Białowieską. To właśnie wtedy wyśmiano założenia naukowców, w tym teorię o przegęszczeniu populacji, a także podważano konieczność zabijania zwierząt ze

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze