Żegnaj, Przemku – mam nadzieję, do zobaczenia

Umiał sprostać temu, co śpiewał

Teraz, gdy Przemek nie żyje – a mnie jest bliżej do pięćdziesiątki niż do czterdziestki – mogę się przyznać, że głównym powodem, dla którego przez prawie całe życie nosiłem brodę, było to, że Przemek ją nosił, a jeżdżenie przez wiele lat fiatem 126p znosiłem dzielnie dlatego, że Przemek też jeździł maluchem… On miał wtedy taką puchową kurtkę, czerwoną z zewnątrz, a żółtą w środku. Do dziś tęsknię za taką kurtką. Trochę to sentymentalne, ale tak właśnie było.

Teraz mogę już też wyznać, dlaczego denerwuje mnie, gdy mówi się o mnie „bard”. Kiedyś uznałem, że prawo do takiego tytułu ma właśnie Przemek Gintrowski, a więc
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: