Fałszywy konsul. Ostatni numer oszusta

Kryminalni [Spryciarz PRL-u]

Kłamał, oszukiwał, używał fałszywej tożsamości. I trafiał do więzienia, bo jego przekręty były dość prymitywne. Ale jeden numer Czesława Śliwy przeszedł do historii – gdy we Wrocławiu założył fikcyjny konsulat Austrii.

Losy jednego z najsłynniejszych oszustów w czasach PRL zaczęły się od dramatycznych wydarzeń w dzieciństwie. Urodził się w lipcu 1932 roku jako Jacek Silber, pochodził z majętnej rodziny, ojciec prowadził duże gospodarstwo pod Rzeszowem, posiadał także gorzelnię. Po napaści Niemiec na Polskę ich życie było zagrożone. Dlatego rodzice oddali syna pod opiekę zaufanych ludzi, którzy chronili chłopca do końca wojny. Zdobyli dla niego fałszywe dokumenty na nazwisko Czesław Śliwa. I później już posługiwał się tą tożsamością (choć także kilkoma innymi).

Młody Śliwa porzucił rodzinne strony, szukał miejsca w różnych regionach kraju. Wprawdzie ukończył szkołę średnią, ale nie zdał matury – szybko jednak doszedł do wniosku, że chcąc uniknąć

18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze