Święta bez trasy Pospieszalskich. Między tradycją, komercją i pandemią

MUZYKA [Kolęda płynie z wysokości]

Estrady, sceniczne lampy i tiry sprzętów. Od kilkunastu lat tak wyglądały polskie i międzynarodowe trasy koncertowe Kolędy Pospieszalskich. Pandemia zniweczyła plany, ale z drugiej strony – mamy znów szansę odnaleźć w sobie prostotę i radość pastuszków.

To będą dziwne święta. Na pewno mniej radosne, na pewno przeżyte inaczej. Różnić będą się choćby tym, że w tegorocznym Adwencie nie udało mi się uczestniczyć regularnie w Roratach, że nie zagramy z rodzinnym zespołem trasy koncertowej z kolędami, że Wigilię spędzimy w mniejszym gronie. 

Klimat dawnych świąt

Należę do pokolenia szczęśliwców, dla których najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa to właśnie Boże Narodzenie. Mroźne i śnieżne zimy (w latach 60. były normą), dlatego do tych obrazów należy skrzypiący śnieg pod nogami, gdy rankiem biegliśmy na Roraty, a potem ślizgawka z Jasnej Góry, kiedy wracało się z Pasterki. 

W siermiężnej rzeczywistości PRL-u, kraju

     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze