Ręce złożone na pancerzu Opowieść o Józefie Bemie

Dodano: 16/12/2020

Historia [Wielcy Polacy]

Gdy w grudniu tego roku Polska i Węgry, wspierając się wzajemnie, przeciwstawiały się urzędniczemu dyktatowi Brukseli, mieliśmy rocznicę, która w szczególny sposób spaja historię obu narodów walczących o wolność wtedy, gdy trzeba było ją wyszarpywać nie w procesie negocjacji, lecz bagnetem i szablą. To 170. rocznica śmierci Józefa Bema – „Orła spod Ostrołęki” i wyzwoliciela Siedmiogrodu.

  „Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz, Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? – Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan; Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz. – Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie, Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie. Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki... Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami…”

Cyprian Kamil Norwid „Bema pamięci żałobny rapsod”   Rok 1812

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze