Jak komuchy kurię likwidowały, o dwóch Różach, dżumie i cholerze...

Felieton [Widziane z Brukseli]
Dowcip sprzed pół wieku, gdy po liście biskupów polskich do biskupów niemieckich komuniści rozpoczęli antykościelną nagonkę. Gomułka (informacja dla młodych: I sekretarz KC PZPR) zwołuje najbardziej zaufanych towarzyszy: „Musimy ich ukarać, składam na biurze politycznym wniosek o likwidację jednej kurii…”. Na to odzywa się towarzysz Tejchma (minister kultury): „Jest Tysiąclecie Państwa Polskiego, więc nie można ruszyć Gniezna i Poznania”. Na co odzywa się Kliszko (członek Biura Politycznego KC PZPR, prawa ręka Gomułki): „ani Warszawy…”. Wtedy wtrąca się Rapacki (szef MSZ): „Na litość Boską! Watykan! Nie ruszajmy polskich biskupów na Ziemiach Odzyskanych!”. Na końcu Cyrankiewicz (ówczesny premier) rzuca: „Tylko nie mój Kraków!”. Na to Gomułka: „A więc jest decyzja: likwidujemy kurię
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze