Cała wstecz

​Książka [Historia]
Ponieważ wiele wskazuje na to, że wirus może zostać „Człowiekiem roku 2020” (czemu nie, parę lat temu został nim komputer), w księgarniach trwa prawdziwy wysyp „wirusowej literatury”. Wśród tego zalewu wyróżnia się powieść Xaviera Mullera „Erectus”, która mimo dwuznacznych skojarzeń nie ma nic wspólnego z pornografią. Przypomina mi za to mój radiowy serial „Pod prąd”, który pisałem przed 40 laty. Pomysł francuskiego autora opiera się na wirusie, który wydostaje się z laboratorium, atakuje faunę i – co ciekawe – również florę. Jego działanie polega na cofaniu organizmu do wcześniejszych stadiów ewolucyjnych – słoniom wyrastają dodatkowe kły, ptaki zmieniają się w latające gady. A człowiek? Pierwsza ofiara wirusa – dozorca z tajnego ośrodka, w którym prowadzone są nielegalne
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze