Oburzenie czy kontrakcja

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

List 50 ambasadorów wywołał oburzenie, ale żadnej kontrakcji, tylko tłumaczenie się, że znów zostaliśmy skrzywdzeni. Płaczkowie tłumaczą postępowanie ambasadorów brakiem wiedzy. Skoro jednak podobne listy nie są adresowane do rządu Wiktora Orbana, oznaczałoby to, iż wiedza o sytuacji na Węgrzech, na przykład w Arabii Saudyjskiej, jest dogłębna. Dlaczego bezczelny list ambasadorowie wystosowali do rządu polskiego? Nasuwają się dwie odpowiedzi. Przede wszystkim dlatego, że mogli. Gdyby podobnie zachowali się wobec Węgier, odpowiedź Orbana spowodowałaby, że szczęki by im opadły. W wypadu Polski czują się bezkarni, gdyż wiedzą, że ich bezczelność wywoła jedynie usprawiedliwianie się i skargi słabeuszy. Nam mogą więc chodzić po głowie. Drugą przyczyną jest znaczenie Polski, gdyby stała się centrum oporu przeciwko nowemu totalitaryzmowi. To strach przed takim rozwojem wypadków i chęć uprzedzenia go powoduje ataki na Polskę. Ten strach nie ma żadnego uzasadnienia, gdyż w
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze