Nadzieja, kerygmat i polityczne akcje

Felieton [Walka o dusze]

Decyzja arcybiskupa Stanisława Gądeckiego i kardynała Kazimierza Nycza o zakazie zbierania na terenie parafii podpisów pod projektem „Stop LGBT” autorstwa Kai Godek to dobra decyzja. I to nie tylko z przyczyn pragmatycznych, ale także duszpasterskich. Zacznijmy od argumentacji pragmatycznej i związanej z zasadami państwa prawa.  Wolność zgromadzeń to jedno z podstawowych praw obywatelskich. Korzystają z niej i katolicy w Boże Ciało, i uczestnicy Marszu dla Życia i Rodziny, i Parad Równości. Prawo może, i niewątpliwie w pewnych sytuacjach powinno, zakazywać zachowań obscenicznych, ale nie powinno zakazywać manifestowania poglądów. Tego rodzaju decyzje będą miały także inne skutki, bo jeśli my im teraz zakażemy manifestować, to oni nam zakażą, gdy tylko dojdą do władzy (a warto pamiętać, że nie ma władzy wiecznej) marszów dla życia i rodziny, argumentując, że są one faszystowskie, obsceniczne czy antykobiece. Argument o wolności zgromadzeń będzie wówczas niewiele warty
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze