Grodzki idzie w ślady Gawłowskiego, Piniora i Niesiołowskiego. Marszałek uważa, że nie jest łapówkarzem, tylko ofiarą prześladowania

KRAJ [Tomasz Grodzki, korupcja, śledztwo]

Po ubiegłotygodniowej akcji CBA w związku ze śledztwem w sprawie korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo marszałek senatu Tomasz Grodzki i jego stronnicy zaczynają starą śpiewkę o tym, że sprawa jest polityczna. Podobnie było z Gawłowskim, Piniorem czy Niesiołowskim. W decydującej fazie śledztwa marszałek Grodzki przechodzi od ataku na dziennikarzy i świadków do uderzenia w CBA i prokuraturę, czyli instytucje, które starają się sprawę korupcji wyjaśnić. W ubiegłym tygodniu ponad setka funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszła do 23 miejsc w związku ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, dotyczącym korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo. Postępowanie zostało wszczęte po tym, jak radny Sejmiku Województwa Pomorskiego poinformował prokuraturę, że marszałek Tomasz Grodzki miał przyjąć 2000 zł łapówki od jednego z pacjentów w Szczecinie. Wcześniej o tym, że prof. Tomasz Grodzki przyjął 500 dolarów, poinformowała na swoim profilu
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze