Tomasz Duklanowski

Skandal, do jakiego doszło po złożeniu kwiatów przez wiceprezydenta Szczecina Krzysztofa Soskę pod radzieckim pomnikiem Braterstwa Broni w rocznicę Bitwy Warszawskiej, to efekt dziwacznego sentymentu do Armii Czerwonej – uważa publicysta i historyk Piotr Semka, pomysłodawca wystawy „Najdalsza Polska. Szczecin 1945–1948”. Z kolei szczeciński historyk dr Wojciech Lizak twierdzi, że podejście szczecińskich elit do historii miasta świadczy o ich „murzyńskości”. 15 sierpnia 2020 roku, gdy w całym kraju trwały uroczystości związane z jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Polski – Bitwą Warszawską, w Szczecinie marszałek Olgierd Geblewicz z Platformy Obywatelskiej, podobnie jak jego partyjny kolega Rafał Trzaskowski, nie pojawił się w żadnym miejscu, gdzie czczono pamięć tej wiktorii....
Mam nadzieję, że nie szkodzę, i mam nadzieję, że ma szanse na zwycięstwo – powiedział na kilka dni przed wyborami prezydenckimi na antenie Radia Zet sztabowiec Trzaskowskiego, poseł Sławomir Nitras. – Ja nie jestem agresywny. Ja jestem po prostu skuteczny – twierdził też. Ale poseł Nitras skuteczny nie jest. Utrzymuje się na powierzchni życia politycznego tylko dzięki agresji, na którą wciąż jest zapotrzebowanie w totalnej opozycji. Choć jest rozpoznawalny w całym kraju, nie przekłada się to na jego sukcesy wyborcze. Tak było w ostatniej kampanii Trzaskowskiego, w której był jednym z głównych sztabowców, ale jego agresywne zachowanie zniechęciło wielu potencjalnych wyborców. Owszem, ma grono swoich wiernych, radykalnych zwolenników w opozycji totalnej. Ale nawet w samej Platformie...
Stanisław Gawłowski został wybrany na szefa senackiej Komisji ds. Klimatu, bo jak twierdzą jego partyjni koledzy, choć ma on zarzuty korupcyjne, to jest „wybitnym specjalistą”. Tymczasem według prokuratury były sekretarz generalny PO miał przyjąć łapówkę w wysokości 400 tys. złotych za ustawienie przetargu na inwestycję, która doprowadziła do katastrofy ekologicznej na jeziorze Jamno koło Koszalina. Chodzi o budowę wrót sztormowych stawianych przez firmę, której udziałowcami byli pasierb i siostrzeniec Gawłowskiego. „Merytorycznie panu senatorowi Gawłowskiemu nie można nic zarzucić. (...) Sprawa się ciągnie i nie wiadomo, kiedy zostanie rozstrzygnięta” – mówił w ubiegłym tygodniu po wyborze Gawłowskiego na szefa senackiej Komisji ds. Klimatu szef klubu KO w Senacie Leszek Czarnobaj....
Pozbywa się majątku, założył spółki w Szwajcarii, gdzie jest rezydentem podatkowym, a od ubiegłego roku przebywa w Senegalu – to ustalenia śledczych. Chodzi o Krzysztofa J., byłego prezesa Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police. Prokuratura chce mu postawić kolejne zarzuty, ale z uwagi na to, że Krzysztof. J. przebywa w Senegalu, nie jest to możliwe. Tymczasem Sąd Rejonowy w Szczecinie nie zgodził się na areszt dla byłego prezesa. A właśnie decyzja o aresztowaniu dałaby możliwość wystawienia międzynarodowego listu gończego. Śledztwo w sprawie tak zwanej afery polickiej zostało wszczęte w 2016 roku. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa poinformował organa ścigania nowy zarząd powołany już w okresie rządów PiS. Kilka miesięcy później postawiono zarzuty kilkunastu osobom, m.in. członkom...
Gdy dwa lata temu dziennikarz Radia Szczecin ujawnił, że w szczecińskim mieszkaniu senatora Stanisława Gawłowskiego prowadzony jest dom publiczny, żona polityka twierdziła, że to nieprawda bądź celowe wprowadzanie w błąd. Dziennikarze przychylni opozycji totalnej powielali te informacje, a politycy Koalicji Obywatelskiej stanęli murem za Gawłowskim. Tymczasem w ubiegłym tygodniu Sąd Rejonowy w Szczecinie skazał za sutenerstwo dwie osoby, które przez kilka lat czerpały korzyści z nierządu dziesięciu „pracujących” w lokalu prostytutek. Sąd zebrał więc dowody na to, że sutenerzy prowadzili dom publiczny w mieszkaniu Gawłowskiego. Senator twierdzi, że o niczym nie wiedział. Seksafera związana z mieszkaniem posła Gawłowskiego wybuchła dwa lata temu, gdy Radio Szczecin podało, iż w...
Znali się wiele lat. Był jednym z najbliższych i zaufanych współpracowników prof. Tomasza Grodzkiego. Ordynatorowi Romanowi K. prokuratura postawiła zarzuty przyjęcia łapówek od kilkudziesięciu pacjentów na łączną kwotę 130 tys. zł. Od postawienia zarzutów Romanowi K. upłynęło już 12 lat i nie wiadomo, kiedy sprawa się zakończy, bo od 10 lat utknęła w sądzie. Mężczyzna miał przyjmować łapówki za przyspieszenie operacji. O podobne rzeczy oskarżają dziś byli pacjenci prof. Tomasza Grodzkiego, który był dyrektorem szpitala Szczecin-Zdunowo, gdzie łapówki – według relacji świadków – były normą. Podobnie jak prof. Tomasz Grodzki, dr Roman K., ordynator oddziału ortopedii w szpitalu im. Alfonsa Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie, miał opinię dobrego fachowca. Dlatego wiele osób kierowało...
Materiał dowodowy zebrany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę już teraz może być podstawą do postawienie zarzutów Marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu. Spośród kilkunastu zdarzeń korupcyjnych cztery nie uległy przedawnieniu. Przestępstwa korupcyjne są zagrożone karą do 10 lat więzienia i ulegają przedawnieniu po okresie 15 lat. Dotychczas Centralne Biuro Antykorupcyjne zebrało 12 zdarzeń korupcyjnych, a cztery z nich nie uległy przedawnieniu. O jakie przypadki chodzi? Po ujawnieniu korupcji przez prof. Agnieszkę Popielę pierwszym świadkiem, który zgłosił się do organów ścigania, była mieszkanka Szczecina. Mówiła o zdarzeniu z 2009 roku, kiedy jej tata miał nowotwór płuca. – Osobiście znalazłam w internecie dane ordynatora. Okazał się nim profesor Grodzki i...
„Jako człowiek roztropny” marszałek Senatu Tomasz Grodzki pojechał do Włoch, kiedy GIS i MSZ odradzał podróżowanie do tego kraju. Potem poszedł do szpitala na izbę przyjęć. Podobnie zachował się naczelny pielęgniarz szpitala przy ul. Banacha w Warszawie, który chodził do pracy z koronawirusem przywleczonym z Włoch. Łączy ich nie tylko „roztropność”. Także to, że naczelny pielęgniarz był współpracownikiem Grodzkiego, razem jeździł z nim na narty i wspierał w walce „o wolność i demokrację w Polsce”. O tym, że marszałek Senatu ma problemy z mówieniem prawdy, przekonaliśmy się w związku z aferą kopertową. Kilkadziesiąt osób przesłuchanych przez CBA i prokuraturę twierdzi, że przyjmował od nich korzyści majątkowe, gdy był ordynatorem szpitala. Tymczasem Grodzki twierdzi, że łapówek nie brał...
Gdy notariuszowi Jackowi S. prokuratura postawiła zarzuty współpracy ze zorganizowaną grupą przestępczą, Izba Notarialna w Szczecinie nie wyrzuciła go z zawodu ani nawet nie zawiesiła. Mógł to zrobić Sąd Dyscyplinarny, ale problem w tym, że Jacek S. był członkiem tego sądu. Notariusz stracił możliwość wykonywania zawodu dopiero wtedy, gdy zabroniła mu tego prokuratura. W lutym śledczy postawili mu nowe zarzuty – przywłaszczenia 3 milionów złotych podatku. Jacek S. to osoba dobrze znana w środowisku szczecińskich notariuszy, sędziów i adwokatów. Choć obecnie wykonuje zawód notariusza, to w rozmowach często lubi podkreślać, że wywodzi się ze środowiska sędziowskiego. Na stronie internetowej swojej kancelarii tak sam się przedstawia: „Jestem notariuszem od roku 1997. W latach 1997–2006...
Już ponad 50 świadków obciąża swoimi zeznaniami marszałka Senatu, a funkcjonariusze CBA wciąż docierają do kolejnych osób. Pojawiają się coraz to nowe dramatyczne świadectwa byłych pacjentów prof. Tomasza Grodzkiego. Tymczasem marszałek Senatu przy pomocy swoich dobrze opłacanych prawników zasypuje dziennikarzy i świadków pozwami oraz aktami oskarżenia. Wydaje się, że najchętniej widziałby w więzieniu wszystkich, którzy docierają do prawdy na temat jego przeszłości. – Zaniosłem tyle, ile miałem, to było 4 lub 5 tysięcy złotych. To były złotówki i dolary, bo miałem wtedy rodzinę w Stanach Zjednoczonych, która pomagała mi finansowo. Pieniądze wręczyłem w szpitalu w gabinecie profesora. On pieniędzy nie przeliczał, tylko schował do szuflady w biurku. Nie protestował, gdy je wręczałem –...
Pan Marek przybywał prawie dwa miesiące na oddziale torakochirurgii, gdzie ordynatorem był dr Tomasz Grodzki. Za to, by po operacji szyto mu ranę tak, żeby „nie wyglądał jak Frankenstein”, zapłacił 500 złotych. O żadnej fundacji nie było mowy. Według niego za pieniądze można tam było sobie kupić lepszą opiekę, załatwić przyjęcie do szpitala, a także mieć szpitalną salę tylko dla siebie. Pan Marek od wielu lat mieszka w Niemczech. W Berlinie ma swoje mieszkanie. Dziś ze względu na zły stan zdrowia nie pracuje. Jest na zasiłku chorobowym – ma stwierdzony nowotwór. Korzysta z niemieckiej opieki zdrowotnej. To kolejny pacjent ze szpitala Szczecin Zdunowo, który zdecydował się na opowiedzenie swojej historii „Gazecie Polskiej”. Zamierza złożyć zeznania w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym,...
Pan Marek przybywał prawie dwa miesiące na oddziale torakochirurgii, gdzie ordynatorem był dr Tomasz Grodzki. Za to, by po operacji szyto mu ranę tak, żeby „nie wyglądał jak Frankenstein”, zapłacił 500 złotych. O żadnej fundacji nie było mowy. Według niego za pieniądze można tam było sobie kupić lepszą opiekę, załatwić przyjęcie do szpitala, a także mieć szpitalną salę tylko dla siebie. Pan Marek od wielu lat mieszka w Niemczech. W Berlinie ma swoje mieszkanie. Dziś ze względu na zły stan zdrowia nie pracuje. Jest na zasiłku chorobowym – ma stwierdzony nowotwór. Korzysta z niemieckiej opieki zdrowotnej. To kolejny pacjent ze szpitala Szczecin Zdunowo, który zdecydował się na opowiedzenie swojej historii „Gazecie Polskiej”. Zamierza złożyć zeznania w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym,...
Po trzech latach zakończyła się gehenna pani Maliny Borsch, którą zafundowały jej szczecińskie sądy. Kobieta uciekła z Berlina ze swoją roczną córką Viktorią, bo obawiała się, że Jugendamt zabierze jej dziecko. Wtedy niemiecki partner pani Maliny oskarżył ją o porwanie dziewczynki. Szczecińskie sądy przyznały rację Niemcowi i nakazały oddanie Viktorii do Berlina. Matka wyroku nie wykonała i przez 2,5 roku ukrywała się z córką w kilku miejscowościach nad Bałtykiem. Malina Borsch wyjechała z rodzicami do Niemiec jako dziecko. Tam się wychowała i skończyła szkoły – została architektem krajobrazu. Wiosną 2014 roku poznała przez internet Niemca – Saschę W., grafika komputerowego. Niedługo potem pani Malina zaszła w ciążę i na jesieni 2014 roku para zamieszkała razem w Berlinie. Żyli bez...
Dwa miesiące temu zainteresowałem się wpisami prof. Agnieszki Popieli, która na portalu społecznościowym poinformowała, że musiała zapłacić marszałkowi Senatu prof. Tomaszowi Grodzkiemu 500 dolarów. W ubiegłym tygodniu pełnomocnik marszałka Grodzkiego poinformował, że moja działalność dziennikarska w ciągu tych dwóch miesięcy wyczerpała znamiona przestępstwa z art 128 Kodeksu karnego, czyli usuwania przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej. Grozi za to do 10 lat więzienia. Zaczęło się od zwyczajnej dziennikarskiej ciekawości i chęci poznania prawdy. Przeczytałem wpis na Facebooku prof. Agnieszki Popieli o tym, że gdy jej mama była w szpitalu na oddziale kierowanym przez Tomasza Grodzkiego, musiała zapłacić 500 dolarów za operację. Wiedziałem, że prof. Popiela odmawiała...
Zarzuty korupcyjne przedstawione prof. Tomaszowi Grodzkiemu są na tyle mocne, że marszałek Senatu wciąż nie zdecydował się, aby się z nimi zmierzyć. Tymczasem osób, które mówią o „wręczaniu kopert”, przybywa, więc wytłumaczenie się z afery łapówkarskiej jest coraz trudniejsze. Dlatego zarówno prof. Grodzki, jak i środowisko z nim związane starają się zdyskredytować i zastraszyć osoby oskarżające go o korupcję. Jako pierwsza o korupcji na oddziale prof. Tomasza Grodzkiego powiedziała prof. Agnieszka Popiela z Uniwersytetu Szczecińskiego i to na nią najpierw wylała się fala pomówień, gróźb, a także zastraszania ze strony władz Uniwersytetu Szczecińskiego. Po tym, jak napisała na Facebooku, że prof. Tomasz Grodzki wziął od niej 500 dolarów łapówki, zaczęły się pojawiać wyzwiska pod jej...
Lubi szybkie i luksusowe samochody. Gdy był szczecińskim radnym, chwalił się swoimi podróżami w najdalsze zakątki świata. Jak twierdzi kilku jego byłych pacjentów, kiedy brał od nich pieniądze, nie wahał się nawet przez chwilę. – Wyciągnąłem 1500 złotych. Profesor przyjął te pieniążki, nie przeliczał i włożył do szuflady w swoimi biurku. W ogóle się nie wzbraniał, przyjął je tak, jakby dostał comiesięczną wypłatę – mówi jeden z pacjentów. Wrzesień 2018 roku. Na kortach tenisowych w Szczecinie odbywa się prezentacja najnowszego modelu Lexusa. Pojawia się na niej lokalny establishment – aktorzy, sportowcy, biznesmeni. W lokalnej gazecie czytamy: „Premiera nowego modelu Lexusa UX przyciągnęła na korty tenisowe przy al. Wojska Polskiego najznamienitszych gości. Wśród nich byli m.in.:...
Menabe znaczy „region czerwony od koloru ziemi”. Znajduje się na zachodnim wybrzeżu Madagaskaru. Tylko 10 procent mieszkańców stanowią tu chrześcijanie, reszta to plemiona animistyczne, z których większość nie słyszała jeszcze o Jezusie Chrystusie. Z Dobrą Nowiną docierają do nich misjonarze, także ci z Polski. To tu powstaje kościół wspierany datkami z diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Ze stolicy Madagaskaru do największego miasta w rejonie Manabe – Moronvady – jest 650 kilometrów. Ze względu na jakość tamtejszych dróg odcinek ten pokonujemy w 14 godzin. Dziury osiągają średnice nawet ponad metra i są tak gęsto usiane, że nie sposób je ominąć. – To i tak bardzo dobra droga, bo jest na niej asfalt – uśmiecha się ojciec Marek Ochlak ze zgromadzenia oblatów, który już 25 lat pracuje na...
Gdy docieramy do Dachau pod Monachium, naszą delegację, która idzie z polskimi flagami, sztandarami i wieńcami, zatrzymuje jeszcze przed wejściem na teren obozu niemiecki pracownik muzeum i informuje, że nie można wejść do środka z symbolami narodowymi. Jak uczcić ofiary bez wieńców, zniczy i polskich flag? Jak modlić się bez krzyży i różańców? Dlatego wchodzimy na teren obozu z flagami, wieńcami i biało-czerwonymi opaskami mimo zakazu i na własną odpowiedzialność. Symbolika chrześcijańska i narodowa nie jest mile widziana na terenie niemieckich obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen, Ravensbruck czy Dachau. Zamiast flag narodowych coraz częściej powiewają tu tęczowe, a środowiska LGBT starają się zrobić z obozów miejsce swojego męczeństwa. Zlikwidować polską inteligencję Do...
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki twierdził, że „zupełnie nie przypomina sobie kontaktu z panią Agnieszką Popielą, nie zna tej osoby”. O sprawie przyjęcia 500 dolarów za operację mówił: „Nie było mowy o żądaniu wpłat na fundację”. Tymczasem, jak ustaliła „Gazeta Polska”, trzy lata temu w prywatnej korespondencji z prof. Agnieszką Popielą Grodzki przyznał, że pieniądze na fundację wziął i groził jej procesem, jeśli będzie o tym informowała. Sprawa zaczęła się od wpisu profesor Agnieszki Popieli, która pracuje w Katedrze Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego. Wpis znalazł się na jej profilu na Facebooku tuż przed głosowaniem w sprawie wyboru marszałka Senatu. „Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500...
8 października 2013 roku Tomasz Grodzki, szef klubu radnych PO w Szczecinie, zapowiedział, że radni PO nie poprą uchwały pozwalającej na rozbudowę centrum handlowego Galaxy, „aby w tym miejscu stworzyć coś, co byłoby wizytówką miasta”. Dzień później w restauracji Sowa i Przyjaciele Krzysztof K., przedstawiciel właściciela Galaxy, podpowiedział Olgierdowi Geblewiczowi, marszałkowi województwa, jak radni PO mogą wycofać się z blokowania jego rozbudowy: „Niech się pójdą wysrać, k*wa, w tym momencie”. Pięć dni później obecny marszałek Senatu zmienił zdanie w sprawie Galaxy i zagłosował „za”. Jak wyjaśnił, przekonały go „bardzo rzeczowe” argumenty inwestora. Z zawodu jest chirurgiem klatki piersiowej i transplantologiem, specjalizuje się w przeszczepach płuc. W 2010 roku otrzymał tytuł...
8 października 2013 roku Tomasz Grodzki, szef klubu radnych PO w Szczecinie, zapowiedział, że radni PO nie poprą uchwały pozwalającej na rozbudowę centrum handlowego Galaxy, „aby w tym miejscu stworzyć coś, co byłoby wizytówką miasta”. Dzień później w restauracji Sowa i Przyjaciele Krzysztof K., przedstawiciel właściciela Galaxy, podpowiedział Olgierdowi Geblewiczowi, marszałkowi województwa, jak radni PO mogą wycofać się z blokowania jego rozbudowy: „Niech się pójdą wysrać, k*wa, w tym momencie”. Pięć dni później obecny marszałek Senatu zmienił zdanie w sprawie Galaxy i zagłosował „za”. Jak wyjaśnił, przekonały go „bardzo rzeczowe” argumenty inwestora. Z zawodu jest chirurgiem klatki piersiowej i transplantologiem, specjalizuje się w przeszczepach płuc. W 2010 roku otrzymał tytuł...
Profesor Sławomir Cenckiewicz będzie musiał przeprosić posła Sławomira Nitrasa. Tak postanowił Sąd Okręgowy w Szczecinie. – Karanie kogoś za to, że podał dalej mema, jest działaniem przeciwko realizacji zasady wolności słowa. Zaczyna się tworzyć mechanizm autocenzury – uważa Jolanta Hajdasz z Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Poseł Sławomir Nitras złożył pozew w sądzie, uznając, że profesor Cenckiewicz naruszył jego dobra osobiste, zamieszczając na swoim Twitterze trzy memy dotyczące szczecińskiego posła. Memy zostały opublikowane przez Cenckiewicza w grudniu 2016 roku, kilkanaście dni po tak zwanej próbie puczu, kiedy opozycja totalna okupowała salę plenarną Sejmu. To wtedy Sławomir Nitras przeszukiwał osobiste rzeczy pozostawione przez posłów Prawa i Sprawiedliwości. Zabrał książkę...
Władze Platformy Obywatelskiej znalazły sposób, jak pomóc głównemu oskarżonemu w aferze melioracyjnej, posłowi Stanisławowi Gawłowskiemu, aby dostał się do Parlamentu w jesiennych wyborach. W okręgu koszalińskim, w którym Gawłowski chce kandydować do Senatu z własnego komitetu, Koalicja Obywatelska nie wystawi własnego kandydata i udzieli cichego poparcia politykowi, który według śledczych przyjmował setki tysięcy złotych łapówek. Już dwa miesiące temu aktyw Platformy Obywatelskiej z Koszalina jednogłośnie rekomendował posła Stanisława Gawłowskiego jako jedynkę w wyborach do Sejmu. „Koła zgłaszały tę kandydaturę, ludzie byli jednomyślni, że Stanisław Gawłowski powinien startować. My jako zarząd partii tę propozycję kół zatwierdziliśmy jednogłośnie – tłumaczył „Gazecie Wyborczej” Tomasz...
Szczecin miał duży wkład w obalanie komunizmu. Do dziś miasto nie ma muzeum Solidarności, które miało powstać w historycznej świetlicy stoczniowej, w której podpisano Porozumienia Sierpniowe. Za to od lat władze Szczecina wkładają dużo wysiłku, aby upamiętniać postaci z niemieckiej historii miasta. – Jakie pokłady murzyńskości trzeba w sobie mieć, żeby w Szczecinie swój plac miał nadburmistrz Ackermann, a nie było muzeum Solidarności? – pyta szczeciński historyk dr Wojciech Lizak. Uczestnicy protestów z 1970 roku, działacze Solidarności i byli opozycjoniści od blisko 30 lat domagają się utworzenia na terenie Stoczni Szczecińskiej muzeum w dawnej świetlicy stoczniowej. Opustoszały budynek od lat niszczeje, choć wewnątrz zachował się wystrój z minionego okresu historycznego. W świetlicy...
„Szczecin powinien stać się polsko-niemiecką aglomeracją” – napisał niemiecki „Nordkurier” przed spotkaniem marszałka Olgierda Geblewicza z Manuelą Schwesig, premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Dla zachodniopomorskiego marszałka Olgierda Geblewicza z PO punktem odniesienia w polityce zagranicznej jest znacznie bardziej Berlin niż Warszawa. Tam jeździ po wytyczne dla strategii rozwoju Pomorza Zachodniego. – Rozmawiamy o tym, jak wnieść naszą współpracę na kolejny poziom – mówił po spotkaniu z premier Meklemburgii marszałek Olgierd Geblewicz. Wizyta Manueli Schwesig dotyczyła utworzenia polsko-niemieckiej aglomeracji. Zanim do wizyty doszło, dziennik „Nordkurier”, największa gazeta północno-wschodniej części Niemic, napisał, że trwają zaawansowane rozmowy o tym, aby stolica...
Sprawcy napadu na księdza proboszcza Aleksandra Ziejewskiego z bazyliki św. Jana Chrzciciela w Szczecinie usiłowali dokonać profanacji. Żądali ornatów, mówili, że będą odprawiali mszę świętą, na której udzielą ślubu. Czyli chcieli zrobić dokładnie to, co robią już w Polsce aktywiście LGBT promowani przez lewicowe media. Przed wieczorną mszą w ostatnią niedzielę lipca do zakrystii bazyliki św. Jana Chrzciciela w Szczecinie weszło dwóch mężczyzn. Trzeci stał przy schodach wejściowych. Wewnątrz była tylko zakrystianka – pani Mirosława. – Upominali się o szaty liturgiczna, bo twierdzili, że będą dawać ślub i odprawiać mszę – mówi pani Mirosława. – Początkowo nie byli agresywni, ale później już tak. Jeden z nich wziął różaniec. I już wtedy zaczęli się do mnie odzywać niezbyt grzecznie....
Pełna wyższości buta, z jaką Bartosz Arłukowicz podchodzi do mieszkańców małych miast głosujących na PiS, ma dość typowy rodowód – sam wychowywał się na prowincji, ale jako syn lokalnego nomenklaturowego bonza. Jego ojciec był w PRL naczelnikiem Miasta i Gminy Darłowo, członkiem PZPR i funkcjonariuszem ORMO. Młody Bartosz, który wybił się jako lekarz, w naturalny sposób trafił więc do SLD, a także do popularnego show w TVN. Tej historii nie znajdziecie w artykułach o nim w innych mediach. Bartosz Arłukowicz, który w PO odpowiada za kampanię bezpośrednią, na jej początku zaliczył widowiskowy falstart: w Węgrowie rechotał ze zwykłego mieszkańca, którego pomylił z właścicielem kiosku, będącym członkiem tamtejszego klubu „Gazety Polskiej”. Tymczasem były minister zdrowia sam dorastał w...
Gdyby nie wygrana PiS, nigdy nie dowiedzielibyśmy się, kto był ojcem chrzestnym afery melioracyjnej. Śledztwo to miało być skręcone. W ubiegłym tygodniu do sądu poszedł pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie, a jego głównym bohaterem jest poseł Stanisław Gawłowski, były sekretarz generalny PO. Niewykluczone, że niebawem zarzuty w związku z aferą melioracyjną usłyszą kolejni prominentni działacze Platformy. Śledztwo w sprawie afery melioracyjnej rozpoczęła w połowie 2013 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Był to jeszcze okres, gdy wydawało się, że koalicja PO-PSL będzie rządziła w Polsce wiecznie. Takie przeświadczenia mieli prominentni działacze Platformy w Zachodniopomorskiem. Właśnie w tym czasie ustawiano przetargi w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych...
Za cenę używanego samochodu kupili statek-hotel od państwowego przedsiębiorstwa. Takie złote interesy na Pomorzu Zachodnim robili teściowie pasierba posła Stanisława Gawłowskiego, gdy ten był wiceministrem środowiska w rządzie PO-PSL. Według śledczych, przy tej transakcji doszło do prania brudnych pieniędzy. Dlatego teściowie pasierba Gawłowskiego usłyszeli kolejne zarzuty. Chodzi o statek Koszarka „EWA” o długości 25 metrów i prawie 6 metrów szerokości. Na statku-hotelu mogło nocować 12 osób. Jednostka wykorzystywana była przez „Odrę 3” jako hotel pracowniczy podczas wykonywania specjalistycznych prac na wodzie. Firma zajmowała się m.in. pogłębianiem i regulacją rzek, pracami budowlanymi, a także łamaniem lodu na Odrze. Statek za… 15 tysięcy W 2011 roku rzeczoznawca wycenił...
Szczecińska działaczka KOD oskarżyła szczecińskich policjantów o pobicie. Media przedstawiały jej przypadek jako sztandarowy przykład łamania praw człowieka i demokracji w Polsce. Poseł Misiło domagał się dymisji ministra Brudzińskiego. Problem w tym, że wersji aktywistki nie potwierdziło śledztwo prokuratury, a sąd oddalił jej zażalenie. Teraz Danuta Sobczak-Domańska odpowiada przed sądem za znieważenie funkcjonariuszy, których podczas interwencji, gdy przechodziła na czerwonym świetle, nazwała „PiS-owskimi gnidami”, dodając, że mają „spier... do Błaszczaka”. 20 września 2017 roku Danuta Sobczak-Domańska, szczecińska aktywistka Komitetu Obrony Demokracji i feministycznego komitetu Ratujmy Kobiety, wracała z manifestacji, podczas której zbierano podpisy pod projektem ustawy...
Dusili linką, zadawali ciosy nożem, potem wyrzucili z samochodu i odjechali, zostawiając świnoujskiego taksówkarza w lesie. Od czasu napadu mężczyzna jest bliski śmierci. W ubiegłym tygodniu niemieccy bandyci usłyszeli wyroki w Berlinie. Najwyższy to 2 lata i 9 miesięcy. Niemcy nie zgodzili się na ekstradycję przestępców do Polski i wszystko wskazuje na to, że sprawcy napadu nigdy nie odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości, gdzie tak szokująco niski wyrok nigdy by nie zapadł. Do napadu na taksówkarza doszło 14 sierpnia ubiegłego roku. Tego dnia rano czwórka młodych Niemców zamówiła kurs ze Świnoujścia do Szczecina. W połowie drogi wyciągnęli nóż, przyłożyli do gardła taksówkarzowi i kazali zjechać leśną drogą na pobocze. – Wśród sprawców napadu była młoda kobieta i to ona...
Przed wiekami w tym rejonie Ameryki Południowej istniały redukcje jezuickie, w których zakonnicy chcieli stworzyć sprawiedliwe społeczeństwo z Indianami Guarani. Dziś po misjach jezuickich pozostały tylko ruiny. A Indian Guarani mieszkających dziś na marginesie życia wspierają i ewangelizują polscy franciszkanie. Próby stworzenia przez jezuitów społeczeństwa sprawiedliwego ukazał przed laty film „Misja” Rolanda Joffé z Robertem De Niro, który grał rolę nawróconego łowcy Indian Guarani. Piękna muzyka stworzona do filmu przez Ennio Morricone, malownicze zdjęcia przy wodospadzie Iguazu pasują do łagodnego i przyjaznego usposobienia Indian Guarani. Film oddaje także idylliczny klimat jezuickich redukcji – w kontraście do terroru, jaki Indianom zgotowali konkwistadorzy. Tworzenie...
„Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police była traktowana jako koło ratunkowe dla wydatków polityków” – twierdzi Wojciech Wardacki, prezes Azotów. Za rządów PO za pieniądze spółki śpiewał dla Grzegorza Schetyny jazzman Włodek Pawlik, finansowane były loty polityków, wręczano im „gifty”, na przykład zegarek za 50 tysięcy złotych. Sam prezes Krzysztof Jałosiński dokonał zakupów z firmowej karty kredytowej za ponad milion złotych. 381 milionów złotych. Tyle Grupę Azoty Zakłady Chemiczne Police kosztowała nietrafiona i nosząca znamiona przestępstwa inwestycja w Senegalu. Chodzi o kopalnię fosforytów, na którą wydano dziesiątki milionów dolarów. Inwestycja ta związana jest w wrocławską firmą DGG Eco, której założycielem był Jan B. Wcześniej był on właścicielem Kolmexu, w PRL centrali handlu...
Jadwiga Chmielowska – działaczka Solidarności, a później Solidarności Walczącej na Śląsku – przez dziewięć lat, od stanu wojennego do końca PRL, skutecznie ukrywała się, ścigana listem gończym. 30 lat po zmianie systemu nie może starać się o zadośćuczynienie za represje. Senat wprawdzie przygotował nowelizację ustawy, która by to umożliwiała, ale od dwóch lat leży ona w tzw. zamrażarce sejmowej. A ludzi takich jak Chmielowska są setki. Dziś opozycjoniści mogą domagać się odszkodowań za wyroki i decyzje, które zostały wykonane przez komunistyczne władze. Chodzi o kary więzienia za działalność lub internowanie. O zadośćuczynienie nie mogą jednak wystąpić ci opozycjoniści, którzy się ukrywali, a w związku z tym nie wykonano wobec nich decyzji o aresztowaniu czy internowaniu. – Nie znaczy...
700 tysięcy złotych. To łączna wartość łapówek, jakie według śledczych miał przyjąć sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej poseł Stanisław Gawłowski. Polityk PO właśnie usłyszał kolejne zarzuty w jednym z kluczowych wątków afery melioracyjnej. Prokuratura zajęła mu sześć nieruchomości o łącznej wartości 1,5 miliona złotych na poczet przyszłych kar i przepadku majątku pochodzącego z przestępstwa. Nowe zarzuty, które usłyszał poseł Stanisław Gawłowski, związane są z apartamentem w Chorwacji. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przed rokiem podczas rewizji w koszalińskim domu polityka znaleźli akt notarialny kilkudziesięciometrowego apartamentu na wyspie Brać. Formalnie właścicielami byli teściowie pasierba Gawłowskiego Halina i Piotr K. którzy – jak twierdzą –...
W kwietniu zapewniał, że już nie będzie kłamał, bo jest „poważnym człowiekiem”, ma rodzinę i dzieci. Natura posła Nitrasa okazała się jednak silniejsza od jego deklaracji. W ciągu ostatnich miesięcy powtórzył wszystko, co robił przed laty. Kłamał, wszczynał awantury, łamał przepisy ruchu drogowego. A nowością w zachowaniu Nitrasa jest kopanie posłanki. „Niech to zostanie między nami, to jest historia, miałem wtedy 30 lat. Dziś mam 45, jestem poważnym człowiekiem, mającym żonę i dzieci” – tak w kwietniu tego roku szczeciński poseł Sławomir Nitras zapewniał dziennikarzy podczas konferencji prasowej, gdy usłyszał pytanie o kłamstwo z przeszłości. Chodziło o sprawę pomówienia prof. Teresy Lubińskiej, kandydatki PiS na prezydenta Szczecina, że będąc wiceministrem finansów, umorzyła 300...
Pracownice Jugendamtu zaczęły babci wyrywać dziecko. W trakcie szarpaniny kobieta przewróciła się na podłogę. Wybudzonej ze snu i płaczącej Marcelince urzędniczki z Jugendamtu zakneblowały usta ręką. Babcia czołgała się jeszcze za Niemkami do windy, błagając, żeby nie zabierały dziecka. To jedna z wielu podobnych tragedii Polaków w Niemczech. Ale europosłanka PO Julia Pitera postanowiła bronić Jugendamtu w Parlamencie Europejskim. Ataki na Jugendamt podważają „wzajemne zaufanie w ramach wspólnoty europejskiej” i „jest to temat, który regularnie powraca i staje się jak histeria antyszczepionkowa”. Tych słów Julii Pitery słuchali z niedowierzaniem Polacy mieszkający w Niemczech. Jugendamt jest przyczyną dramatów tysięcy Polskich rodzin w Niemczech, którym organizacja ta odbiera i...
Komisja Regulaminowa Sejmu pozytywnie zaopiniowała wniosek prokuratury o ponowne pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sekretarza generalnego PO posła Stanisława Gawłowskiego. Śledczy zamierzają postawić politykowi dwa nowe zarzuty – korupcyjny i prania brudnych pieniędzy. Dotyczą one apartamentu w Chorwacji. W czerwcu Prokuratura Krajowa złożyła do Marszałka Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu, postawienie nowych zarzutów i ponowny areszt dla Stanisława Gawłowskiego. W ubiegły piątek wniosek został pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Regulaminową. Otwiera to drogę do głosowania na następnych obradach Sejmu w sprawie ponownego uchylenia posłowi PO immunitetu. Dotychczas Stanisław Gawłowski usłyszał pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Zostały one postawione...
Edward Gryszka ps. Mąciciel spędził trzy miesiące w ubeckim więzieniu. Był trzymany w nieludzkich warunkach i torturowany. Do końca PRL żył w strachu. Półtora miesiąca temu Sąd Okręgowy w Krakowie przyznał mu jedynie 40 tys. złotych odszkodowania. Orzeczenie wydała sędzia Joanna Makarska, która paradowała w koszulce z napisem „Konstytuacja” na wiecach KOD. – Czuję się upokorzony po raz drugi – mówi o wyroku krakowskiego sądu 92-letni Edward Gryszka. W domu było ich sześcioro. Edward był najmłodszy. Od wybuchu wojny całe rodzeństwo prowadziło działalność niepodległościową. W 1942 roku, mając 13 lat, Edward Gryszka przystąpił do Armii Krajowej. Wtedy przyjął pseudonim „Mąciciel”. W łapach bezpieki Po zajęciu kraju przez komunistów nie złożył broni i walczył przeciw okupantowi...
O lekarzach mówił, że to „wyleniałe ryje”, a o PO, że to partia nikomu niepotrzebna. Marszałek Olgierd Geblewicz, szef szczecińskiej PO, pytany przez dziennikarzy o to, co powiedział w restauracji Sowa & Przyjaciele, zasłaniał się lukami w pamięci. Bo pewnie wolałby zapomnieć. Ale tego co mówił, długo nie zapomną mu wyborcy i... partyjni koledzy. Olgierd Geblewicz jest marszałkiem od ośmiu lat. Przez okres rządów PO-PSL nie był przyzwyczajony do krytyki. Lokalne media, które otrzymywały z Urzędu Marszałkowskiego i jednostek mu podległych ogłoszenia płatne, niechętnie krytykowały marszałka, a dziennikarze woleli mu się podlizywać, zamiast zadawać trudne pytania. Geblewicz – nazywany przez dziennikarzy „pięknym Olem” – uwielbiał się lansować w internecie, brylować w mediach, na...
Lucas Maeda de Olivera z Brazylii jako 5-letni chłopiec wypadł z okna i roztrzaskał sobie głowę. Część mózgu dosłownie wylała się z czaszki. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie, a o pełnym wyzdrowieniu nie było mowy. Pomogła modlitwa za wstawiennictwem świętych pastuszków z Fatimy. Chłopiec odzyskał zdrowie z dnia na dzień. Dzięki cudowi możliwa była w ubiegłym roku kanonizacja świętych – Franciszka i Hiacynty. Od kilku dni Lucas wraz z rodzicami i siostrą przebywają w Polsce. To ich druga wizyta w Europie po ubiegłorocznej w Fatimie. Teraz przyjechali na zaproszenie kustosza Sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie, księdza kanonika Macieja Maciążka. Ksiądz Maciążek, który od pięciu lat tworzy pierwsze na świecie Sanktuarium Dzieci Fatimskich, uważa, że Lucasa sprowadziła do...
Gdy straciliśmy dziecko w siódmym tygodniu ciąży i chcieliśmy je pochować, lekarka w szpitalu powiedziała nam, że to tylko „zlepek komórek” – mówi Krzysztof. Choć istnieją procedury nakazujące, by maleństwa, które straciły życie w wyniku poronienia, były chowane w Grobowcu Dziecka Utraconego na cmentarzu Centralnym w Szczecinie, wiele ciał dzieci jest utylizowanych wraz z odpadkami medycznymi w szczecińskich szpitalach. Marcin i Agnieszka przez trzy lata starali się o dziecko. W ubiegłym roku, gdy Agnieszka zaszła w ciążę, lekarze informowali ją, że będzie to ciąża zagrożona. W piątym miesiącu Agnieszka poroniła w szpitalu. – Chcieliśmy dziecko pochować i od razu o to zabiegałem, bo wiedziałam już wcześniej, że mogą z tym być problemy – mówi Marcin. – Udało nam się jeszcze dziecko...
Tylko kwestią czasu jest, kiedy poseł Stanisław Gawłowski wróci za kraty. Do aresztu może wrócić niebawem. W sądzie czeka zażalenie prokuratury na decyzję sądu, a w Sejmie – kolejny wniosek o uchylenie immunitetu i ponowną zgodę na areszt w związku z nowymi zarzutami. Akt oskarżenia w sprawie Gawłowskiego ma trafić do sądu jeszcze w tym roku. Za przestępstwa, które zarzuca mu prokuratura, grozi do 12 lat więzienia. A dowody są bardzo mocne. O tym, że wyrok w procesie, który czeka posła Stanisława Gawłowskiego, sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej, to kilkuletnia kara pozbawienia wolności, przekonani są śledczy prowadzący sprawę. Małgorzata Zapolnik, naczelnik szczecińskiego wydziału Prokuratury Krajowej, podkreśla, że dowody w tej sprawie są „mocne, bardzo mocne i chciałabym...
Kolejne fakty ujawnianie przez prokuraturę w aferze melioracyjnej i nowe zarzuty, jakie śledczy zamierzają postawić posłowi Stanisławowi Gawłowskiemu, powodują, że część polityków PO przestaje mówić o tym, iż śledztwo ma wyłącznie charakter polityczny, a poseł Gawłowski jest „więźniem politycznym Jarosława Kaczyńskiego”. Materiał dowodowy zgromadzony przez prokuraturę jest tak obszerny, że coraz trudniej bronić niewinności zawieszonego sekretarza generalnego PO. W piątek, 13 kwietnia tego roku, poseł Stanisław Gawłowski szedł na wezwanie do Prokuratury Krajowej w asyście swojego obrońcy Romana Giertycha z przekonaniem, że spędzi tam niewiele czasu. Nawet gdyby prokuratorzy zdecydowali się go zatrzymać, to pewnie sąd nie zgodzi się na areszt. Jeszcze przed wejściem do siedziby...
50 tysięcy ton śmieci w gminie Police zostało sprowadzonych między innymi z Niemiec. Zgodę na dzierżawę terenu firmie Ecorama, która przez lata sprowadzała odpady, wydał starosta policki, lider lokalnych struktur PO. Dziś odpady są regularnie podpalane przez nieznanych sprawców. Nowy zarząd starostwa polickiego wyliczyły, że koszt usunięcia śmieci to około 10 mln złotych. Mariusz Sarnecki (PiS), wicestarosta policki, mówi, jak doszło do tego, że na tereny należące do Skarbu Państwa w Policach sprowadzono dziesiątki tysięcy ton śmieci. – Za poprzedniego zarządu powiatu w Policach został wydzierżawiony teren firmie Ecorama. Firma ta wystąpiła o zgodę na działalność polegającą na gromadzeniu i przetwarzaniu odpadów. Takie pozwolenie dostała w 2009 roku na trzy lata. W 2012 roku firma...

Pages