LGBT zniszczyło praworządność

Felieton [Lubię dinozaury]

Jedną z korzyści awantury wokół „LGBT coś tam, coś tam” (literki wciąż się zmieniają, zgodnie z widzimisię aktualnych proroków ruchu) jest to, że idealnie pokazuje ona hipokryzję najważniejszych graczy Unii w stosunku do Polski. Jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy przecież prawdziwą histerię o to, że w Polsce giną wolne sądy, umiera praworządność, wprowadzany jest faszyzm, że kolejne reformy PiS (skądinąd przybliżające nas właśnie do standardów Zachodu, jeśli chodzi o sądownictwo) doprowadzą do upadku demokracji. Mieliśmy więc wzmożenie moralne, patetyczne odezwy kolejnych instytucji UE, które z coraz większym zafrasowaniem przyglądały się Polsce i straszyły, że jeśli nie zostaną przywrócone poprzednie patologie, to Unia w końcu będzie musiała podjąć „poważne” kroki. Oczywiście Bruksela z Berlinem mogły się w ten sposób zachowywać dzięki wydatnej pomocy naszej opozycji, zawsze im wiernej. Minęło jednak kilka miesięcy i nagle cicho-sza. Już nie ma wolnych sądów,
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze