Los infanta

Oglądam sobie syna Łukaszenki (z nieprawego łoża), Kolę, pętającego się w kamizelce kuloodpornej za plecami ojca, wygrażającego własnemu narodowi „łukałasznikowem”, i myślę o smutnym losie, jaki przeważnie czeka synów wielkich dyktatorów.  Nieporozumieniem okazał się syn Oliviera Cromwella Richard, porządził rok i oddał władzę, ale zachował życie i cieszył się nim ponad pół wieku. Zawiódł nadzieję ojca Juraszko Chmielnicki, kończąc wprawdzie jako hetman prawobrzeżnej Ukrainy, ale z tureckiego...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: