Solidarność

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

Nieustannie czytamy, słyszymy i widzimy w wielu mediach, że to nie robotnicy wielu zakładów w Polsce, ale jednoosobowo Lech Wałęsa, a przynajmniej Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zakładów Wybrzeża stworzył pierwszy, niezależny od komuny związek zawodowy w skolonizowanym przez Sowietów tzw. bloku wschodnim. Aby poczuć atmosferę tamtych dni, najlepiej wsłuchać się w głos uczestników – bohaterów wydarzeń sprzed 40 lat. Tych prawdziwych, a nie wykreowanych (przede wszystkim przez komunistyczną bezpiekę).  Warto więc wsłuchać się w głos m.in. trzech Andrzejów: Gwiazdy, Kołodzieja i Rozpłochowskiego. Kolejna fundamentalna sprawa: rozpoczęty 14 sierpnia strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina nie rozlałby się na inne zakłady i nie nabrał charakteru solidarnościowego, gdyby dzielne kobiety – wśród nich Anna Walentynowicz, Maryla Płońska, Ewa Osowska i Alina Pieńkowska – nie zamknęły bram stoczni, namawiając wychodzących kolegów do kontynuowania protestu. Wbrew Lechowi Wałęsie
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze