Euroruletka

Gracze popadli w nałóg

Gdy chodzi o swoistą euroruletkę, którą obserwujemy od wielu miesięcy, reguły tej gry są niepojęte. Dawno przestały stwarzać nawet pozory, że poddają się jakiejś logice, ten bowiem, na kogo pada, i tak w końcu traci wszystko. Wygra ponoć ten, kto bez grosza ostatni odejdzie od stołu. Za krupiera robi szef Europejskiego Banku Centralnego (EBC) we Frankfurcie nad Menem. Włoch Mario Draghi hojnie rozdaje żetony. Obstawiają unijni notable: kanclerz Niemiec, prezydent Francji, premierzy Włoch, Hiszpanii i kilku innych pomniejszych graczy. Nie widać w nich entuzjazmu, raczej zmęczenie, bo gra trwa długo. Gracze sprawiają wrażenie, jakby
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: