Furia naćpanego bandziora. Sąd i „okoliczności łagodzące”

Kryminalni [Bestia z Legnicy]

Marcin M. odurzony narkotykami wracał z trwającej całą noc libacji. Przez przypadek spotkał chorego, niepełnosprawnego mężczyznę. Bez żadnego powodu zaatakował i brutalnie skatował ofiarę. Sąd nie skazał jednak zwyrodnialca na dożywocie, bo znalazł... okoliczności łagodzące. Leszek N. miał 66 lat, był poważnie schorowanym człowiekiem, ale starał się żyć samodzielnie. Nawet musiał, bo mieszkał samotnie. Unikał jednak ludzi, bał się ich reakcji. Dlatego, jeśli opuszczał swoje mieszkanie w Legnicy, to zazwyczaj wcześnie rano, gdy na ulicach nie było jeszcze tłumów. Podobnie zachował się 18 listopada 2017 roku. Po wyjściu z domu ruszył do pobliskiego sklepu – chciał kupić bułki na śniadanie. Fatalny zbieg okoliczności spowodował, że na ulicy Chojnowskiej jego droga przecięła się z trasą Marcina M. On z kolei wracał z trwającej całą noc imprezy. Był odurzony narkotykami. Najpierw na miejskim targowisku rzucał skrzynkami. Na widok Leszka N. wpadł w szał, wręcz furię. „
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze