Trzaśnięci, czyli powyborczy amok fanów PO. Frustracja, wściekłość, psychoza

Kraj [Wybory prezydenckie, hejt „elit”, Polska A i B]

fot. Facebook.com/ruchosmiugwiazd
fot. Facebook.com/ruchosmiugwiazd
Wyborcy Andrzeja Dudy to „dzicz”, „patologia” i „biomasa”. Od Polski trzeba oddzielić Podkarpacie i Lubelszczyznę, a rodzimą żywność i atrakcje turystyczne bojkotować. Wschód kraju, czyli „NRD”, zamieszkują „zwierzęta” i „nieroby”. Tak porażkę Rafała Trzaskowskiego odreagowują jego najskrajniejsi fani – wśród nich biznesmeni, prezesi, prawnicy, właściciele agencji marketingu i celebryci.

„Jeb*ć PiS” – zapisywane jako osiem gwiazdek (***** ***) – stało się najbardziej rozpoznawalnym hasłem zwolenników Rafała Trzaskowskiego tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich. Wulgarnym zwrotem posługiwali się z zapałem zarówno anonimowi sympatycy kandydata KO, jak i politycy (na przykład Władysław Frasyniuk), dziennikarze (Tomasz Lis) czy celebryci (Taco Hemingway).
Ta prymitywna agitacja Trzaskowskiemu jednak nie pomogła, a być może nawet zaszkodziła, bo wybory ostatecznie wygrał Andrzej Duda. Nie wygląda jednak na to, by najzacieklejsi wrogowie Zjednoczonej Prawicy wyciągnęli z finału kampanii jakieś wnioski. Gdy tylko bowiem pojawiły się pierwsze dane exit poll, a następnie statystyki dotyczące geografii i demografii wyborczej, wezwanie „***** ***” przekształciło się w maniakalny bluzg nie tylko na wyborców urzędującego prezydenta, ale i na samą Polskę.
 
Ziemniaki uprawia elektorat PiS
Tomasz Urbaś – ekonomista, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości, publikujący m.in. w portalu Tomasza Lisa natemat.pl – już 13 lipca, dzień po II turze wyborów, pisał (śmiertelnie poważnie) na Twitterze: „[...] dostałem zaproszenie na ślub i wesele w Beskidach. Na stronie PKW spojrzę na wyniki głosowania w tamtejszym obwodzie i od tego uzależnię decyzję o przyjęciu zaproszenia. Uroczystość i zabawa w towarzystwie większości gości popierających PiS jest nie do przyjęcia”.
Godzinę później Urbaś opublikował kolejny wpis, tym razem o finansowym bojkocie... polskiego państwa: „Głosuję pieniędzmi: 2019 – zlikwidowane spółki, 2020 – najcenniejsze aktywa poza polską jurysdykcją. Od lipca 2020: ograniczam konsumpcję w państwie PiS, zwłaszcza na wsi; kupuję więcej towarów importowanych; inwestuję za granicą”. Po czym dodał: „Teraz głosują pieniądze. Idę po ryż na obiad. Kartofel won!”. A gdy ktoś stanął w obronie ziemniaków, pisząc, że niczemu nie są one winne, Urbaś odparł: „Może i tak, ale uprawia go głównie elektorat PiS. A ja głosuję pieniędzmi przeciwko sponsorowaniu jego”.
14 lipca wiceszef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości był jeszcze silniej roznamiętniony. Pisał: „Najnowszy przewodnik turystyczny po Polsce!! Sprawdzajcie, czy w gminie, w której rozważacie wypoczynek, mieszkańcy w stosownej części podzielają Wasze wartości. Jeżeli nie, rozważcie inne miejsce, w tym kraje UE. #GłosujęKasą #Bojkot”. Co najśmieszniejsze – ten sam Urbaś, tego samego dnia oświadczał na Twitterze: „PiS-owcy zniszczyli szkoły, rujnują naukę, a na kulturę, otwartość i różnorodność klasy wyższej reagują z nienawiścią”.
Przykładem „otwartości i różnorodności klasy wyższej” w pierwszych dniach po wyborach błysnął m.in. Andrzej Rybkiewicz, znany w Szczecinie biznesmen, będący m.in. w zarządzie Rotary Club Szczecin. 13 lipca napisał na Twitterze (post ten potem usunął): „Ponieważ 80% rolników głosowało na Dudę, to będę kupował produkty rolne z Francji, Hiszpani [pisownia oryginalna – przyp. red.], Włoch. Tak będę głosował na bazarze”. Wtórował mu Bartosz Staszewski, pełnomocnik zarządu Grupy Prawnej Togatus, deklarujący się – co ciekawe – jako lewicowiec (nie mylić z „Bartem” Staszewskim, aktywistą LGBT). Komentując wyniki II tury w województwach południowych i wschodnich, apelował on: „Skoro tak im wspaniale, niech żyją z socjalu PiS. Naszą kasę będziemy wydawać w Polsce zachodniej”. A gdy jedna z użytkowniczek Twittera chwaliła się: „Właśnie anulowałam gigantyczne zamówienie dla jeden firm (tak w oryginale – przyp. Red.) z Podkarpacia. Sprawdzam wszystkich swoich kontrahentów. Nie będę napychać im portfeli”, Staszewski odpowiadał: „Zapraszam do udziału w akcji: #niezostawiamkasywPolscePIS”.
Wynik wyborów podobnie wstrząsnął emocjami Patrycji Krystyniak, prowadzącej Akademię Szkoleniową Hairs w Gorzowie Wielkopolskim. Ogłosiła ona na Facebooku: „Dziś kupiłam przepyszne jabłuszka z Hiszpani [pisownia oryginalna – przyp. red.] i cebule z Holandii... Bardzo uważnie wybierałam produkty. 81 proc. od rolników dla Dudy, 0 zł ode mnie”.
„Klasa wyższa” w Polsce to również intelektualiści. Tadeusz Gadacz – filozof i religioznawca, profesor nauk humanistycznych, uczeń ks. Józefa Tischnera – tak skomentował wynik wyborów: „Polskę urządził nam Kurski i wiejskie buraki. Udaję się na emigrację, na razie wewnętrzną. Nie chcę żyć w przaśnym, chamskim, nienawistnym, nietolerancyjnym, zacofanym kraju”.
 
Polaczki, was tylko do Auschwitz
Jeden z najdorodniejszych wykwitów kultury i otwartości „klasy wyższej” można było zaobserwować pod internetową petycją w sprawie... przyłączenia Podkarpacia i Lubelszczyzny do Ukrainy. Zdobyła ona ogromną popularność wśród przeciwników Andrzeja Dudy – setki osób (głównie młodych) popierających tekst petycji nie tylko podpisywały się pod nią imieniem i nazwiskiem, ale i zostawiały komentarze.
Oto niektóre z nich (pisownia oryginalna): „Podpisuję, ponieważ należę do tego debilstwa zwanego województwem lubelskim, tego k*** zacofania społecznego. głupia polska, głupie polaczki, k**wa, was tylko do auschwitz zaprowadzić piecyki włączyć” (Wiktoria M. z Janowa Lubelskiego), „Podpisuję, ponieważ uważam, że województwa te tylko przeszkadzają Polsce. Nam wszystkim żyłoby się znacznie lepiej bez nich” (Kamila L. z Grudziądza), „Uważam, że województwa te są uciążliwe i blokują rozwój Polski” (Edyta B., Czerwionka-Leszczyny), „Jakiś ciemnogród j**any” (Aleksandra A. z Radomia), „to jest dzicz i patologia” (Michał S. z Lipnicy Wielkiej), „To są zwierzęta” (Tomek C., Barlinek), „Trzeba pozbyć się ciemnoty” (Borys M. z Brodnicy), „Chcę pozbyć się tych województw z kraju, w którym żyję” (Anna K., Barczewo), „Wstydzę się za to, że to Polska” (Katarzyna W. z Warszawy), „Podpisuję, ponieważ kij w oko ludziom ze wschodniej Polski” (Alicja Z., Kamień Pomorski). Jeden z podpisujących petycję stwierdził nawet, że „te regiony nie są polskie”.
Pomysł rozpisania referendum dotyczącego podziału Polski na Poland i PiSland poparła też Maria Nurowska – powieściopisarka, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. A Marcin Meller, dziennikarz i celebryta znany z TVN, województwa głosujące za Trzaskowskim i za Dudą skategoryzował jako RFN i NRD.
Dziesiątki niemal identycznych komentarzy zalały w tym samym czasie media społecznościowe, zwłaszcza Facebooka i Twittera. Monika, deklarująca się jako miłośniczka zwierząt i wegetarianka oraz jako przeciwniczka PiS i „Gazety Polskiej”, proponowała: „Podzielmy Polskę na dwa niezależne kraje, niech nieroby ze wschodu sami na siebie pracują”. W odpowiedzi inny zwolennik „totalnej opozycji” przytakiwał: „Absolutna zgoda. Niech nieroby same zarabiają na pińcet, swoje zasiłki i wielokrotne emerytury. Bojkot rolników! Warzywa, owoce z Unii lepsze”. A niejaka Renata Raczkowska z Warszawy, wcześniej co rusz zdobiąca swoje zdjęcie profilowe zakładkami „Love is Love” i „Strefa wolna od nienawiści”, apelowała, by w ramach bojkotu Podkarpacia nie jeździć na... Krupówki. Kiedy wytknięto jej, że Krupówki to Podhale, a nie Podkarpacie, kobieta prostowała: „Kochani wiem, że Krupówki to Małopolskie, użyłam »Podkarpacia« jako swego rodzaju metafory. Oczywiście podkarpacianie nie bierzcie sobie tego do serca i nie zrozumcie mnie opatrznie [ortografia oryginalna – przyp. red.]. To po prostu jest niewyobrażalne by 6 województw miało więcej głosów niż 10!”.
Podobne wpisy przedstawicieli „inteligencji” przerażonych porażką Trzaskowskiego można by wyliczać w nieskończoność: „Zero jabłek warzyw wole włoskie niech Duda kupuje i zero pobytu na Podkarpaciu zero dutków wole morze polskie macie chcecie to proszę”, „Popieram – nie wydam ani złotówki na produkty z Podlasia i Podkarpacia, nawet na stacji benzynowej, choćbym miał kanister wozić”, „Zindoktrynowana przez Kościół wieś wybrała prezydenta na obraz i swoje podobieństwo: nieuctwo, krętactwo, homofobia, lenistwo, debilizm. Jednym słowem tacy sąsiedzi z Jedwabnego wybrali swojego przywódcę do dalszej eskapady”.
 
Oddamy wam Katyń, zabierzemy swoje podatki
Jeszcze raz podkreślmy: za każdym takim postem stoi konkretny człowiek o konkretnej pozycji życiowej, najczęściej kwalifikującej go do wspominanej wcześniej „klasy wyższej”.
Jarosław Brożek, który opisuje się na Twitterze następująco: „Komunikacja | Marketing | Fotografia | Liberalny demokrata  | Ateista #HejtStop” – 13 lipca deklarował: „Kierunek Mazury. Tam będę w lato wydawał pieniądze. Złamanego grosza na Podkarpaciu nie wydam! Już mi wstyd, że na jesieni po Bieszczadach łaziłem i sponsorowałem tamtejszą turystykę i propisowsko-dudowską ludność miejscową”. Jak sprawdziła „GP”, ten „liberalny demokrata” to dziś Senior Coordinator Content Marketing & Communications w Mary Kay Cosmetics Poland, a wcześniej redaktor działu kultury „Gazety Wyborczej” i redaktor naczelny kilku pisemek telewizyjnych wydawanych przez Bauera.
Dr Jan Świderski jest znany jako politolog, medioznawca, prodziekan ds. studiów I stopnia w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. 13 lipca wprawił w ekscytację innych „demokratów” następującym spostrzeżeniem: „Prawie 72% PKB wytwarzają województwa, w których wygrał Trzaskowski. Polska A, Polska B?”. I choć nieliczni internauci zauważali, że takie rozumowanie to absurd, bo gminy albo powiaty (nie mówiąc już o całym kraju!), w których wygrał Andrzej Duda, dają zupełnie inny obraz rozkładu PKB, to przeważały komentarze podobne do tego: „Prosty wniosek – my zarabiamy, a oni wybierają nam władzę”. Autorem tego zdania jest Jan Liniewiecki, „tłumacz języka niemieckiego, mikroprzedsiębiorca, liberał bliski centrum”, w mediach społecznościowych publikujący zdjęcia z plakatami Trzaskowskiego. Podobnie uważa Andrzej Karkosz, inżynier pracujący w Opolu, jeszcze niedawno zatrudniony w Coroplast Fritz Müller GmbH & Co. KG w Wuppertalu („Wybrali nam prezydenta ludzie, którzy wydają nasze pieniądze... witamy w Polsce”).
Aleksandra Stefaniak to z kolei „marketer z 10-letnim doświadczeniem, strateg, pasjonatka nowych technologii i ich zastosowania w marketingu. W pracy zawodowej edukuje Klientów w zakresie konwergencji i wykorzystania nowych narzędzi marketingowych oraz podejścia do samego marketingu i jego roli w nowoczesnej firmie”. Na Twitterze opisuje się jako „Europejka, obywatelka świata”, dodając, że „kręcą ją otwarte umysły”. Odnosząc się do ignoranckiego wpisu dr. Świderskiego na temat województw, które wytwarzają 72 proc. PKB i popierają Trzaskowskiego, pisze: „To może podzielmy ten kraj zgodnie na pół. Skoro dla wschodu i tak jesteśmy najgorszymi Niemcami to nie powinni płakać”. A zaraz obok: „W Polsce wygrała demografia, nie demokracja. Starsi, których jest więcej i którzy mają przed sobą mniej życia, wybrali prezydenta młodszym, których jest mniej, a którzy mają przed sobą więcej życia”.
Maciej Dembkowski prowadzi firmę, która wyposaża szpitale i prywatne gabinety w sprzęt medyczny. W powyborczy poniedziałek opublikował na swoim koncie w mediach społecznościowych „bardzo dosadne, ale prawdziwe” refleksje – jak twierdzi – nieznanego autora. W tej swoistej odezwie do rodaków czytamy: „A możemy sobie teraz podzielić Polskę na dwa kraje? Weźcie sobie wszystko: media publiczne, trybunały, 500+, Białostocczyznę, Lubelszczyznę, chuj – weźcie sobie i Bieszczady [...]. Oddamy wam bitwę pod Grunwaldem, chrzest Polski, Piasta Kołodzieja i Katyń [...]. My zabierzemy swoje podatki i sobie zorganizujemy państwo po swojemu. Tylko nie liczcie, że będą otwarte granice. Wasze smutne państewko posypie się, jak tylko będzie się musiało bez nas utrzymać”.
Dział: