Ciało w jeziorze. Trzy tygodnie po ślubie...

Kryminalni [Zwyrodnialec z Mazur]

Joanna Gibner zaginęła w 1996 roku. Przez długie lata nikt nic nie wiedział o jej losie. W końcu Marek W. przyznał się do zabójstwa żony i wskazał miejsce ukrycia zwłok – Jezioro Dywickie. Wtedy nie udało się ich odnaleźć. Pomimo to mężczyzna został skazany. Po niemal ćwierć wieku wrócono do poszukiwań ciała Joanny... W maju tego roku nad brzegiem Jeziora Dywickiego na Mazurach pojawiła się grupa płetwonurków, którzy na apel Fundacji „Na tropie” rozpoczęli poszukiwania szczątków Joanny Gibner. Zaginęła przed 24 laty, a jej bliscy już dawno pogodzili się z jej śmiercią. Jednak nigdy nie zrezygnowali z poszukiwania ciała. Chcieli godnie pochować Joannę. Akwen wskazany przez zabójcę kilka razy sprawdzano, ale bez efektu. Tym razem było inaczej... Niedaleko brzegu, na głębokości trzech metrów, natrafiono na stary, zniszczony worek jutowy. Po wyciągnięciu na powierzchnię w środku znaleziono ludzkie szczątki, a także osobiste przedmioty (m.in. okulary), które bez wątpienia
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze