Niedokończona opowieść o dyktatorze Chicago

SERIAL [HISTORIA, NA KTÓRĄ NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO]

Walka o wpływy polityczne i biznesowe w Chicago, fabuła wciągająca niczym „House of Cards” – jeśli poszukujemy serialu trzymającego w napięciu, to „Boss” jest jedną z najbardziej udanych produkcji. Burmistrz Tom Kane nie pozostawia widza w obojętności, a jest jeszcze bardziej bezwzględny niż Frank Underwood. Oto powody, dla których warto sięgnąć po latach po tę produkcję. Dlaczego „Boss” ma tylko dwie serie? To pytanie wciąż zadają sobie fani dramatów politycznych. Burmistrz, otoczony dworem, od 20 lat trzęsie poddanymi w rozwarstwionym społecznie Chicago. Na dodatek zmaga się z nieuleczalną chorobą, która odbija się coraz bardziej na jego poczynaniach. W tej roli genialnie wypadł Kelsey Grammer. Małżeństwo tytułowego bossa jest całkowitą fikcją, która ma mydlić oczy wyborcom. Sam Kane jest odrażającym politykiem, wykorzystującym każdą słabość przeciwnika. Nie cofnie się przed niczym, by nie utracić własnej pozycji. Najciekawszą drugoplanową bohaterką jest jego
     
74%
pozostało do przeczytania: 26%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze