Czy Dmowski i Witos poparliby bolszewików

Felieton [Wróg ludu]

Rafał Trzaskowski nie jest żadnym liberałem. Reprezentuje partię, która najczęściej podnosiła podatki, próbowała kontrolować niemal każdy proces gospodarczy, i to w sposób rodzący gigantyczną korupcję. Poglądami, które ujawniał jeszcze przed kampanią wyborczą, raczej pasowałby do jakiejś neomarksistowskiej bandy, która chce przeprowadzać rewolucję kulturalną, finansując ruchy LGBT i dając pieniądze na miejskich zadymiarzy. W dodatku w jego otoczeniu roi się po prostu od oficerów tęskniących za tradycjami Ludowego Wojska Polskiego, niektórzy są oskarżani o współpracę z Rosjanami. Daje się też tam zauważyć spory komponent esbecki, jak choćby współpracownica SB Jolanta Lange, zamieszana w śmierć księdza Franciszka Blachnickiego. Jeżeli jest dzisiaj jakaś emanacja Komunistycznej Partii Polski, to właśnie Trzaskowski pasowałby tu jak ulał. Udało mu się przejść do II tury, zabierając niemal cały elektorat Robertowi Biedroniowi. I nic dziwnego, bo różnica tam jest tylko w
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze