Jesteśmy cwaniakami, świetnie kłamiemy, zresztą pamiętacie nas dobrze. Rywal Dudy w czasie wieczoru wyborczego zmniejszył swoje szanse w II turze

W czasie wieczoru wyborczego Trzaskowski zapomniał, że nie mówi do aparatu partyjnego PO, lecz do milionów Polaków. Podziękowanie Senatowi i samorządowcom, że zablokowali wybory 10 maja pod pretekstem śmiertelnego zagrożenia epidemią, którego nie było, przypomniało, jaka jest kwintesencja PO: cwaniakowanie. Jesteśmy super, bo umiemy dobrze kłamać i skutecznie sabotować decyzje rządu, czyli u nas wszystko po staremu, jak w Sowie i Przyjaciołach. Ten przekaz wraz ze zużytymi twarzami widocznymi za Trzaskowskim to nie było coś, co mogłoby porwać wyborców innych kandydatów.

Był taki niesłychanie ważny, a niedoceniony moment w rywalizacji Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem o prezydenturę w 2005 roku. To było tuż po ogłoszeniu exit poll po pierwszej turze wyborów. Obaj kandydaci zgodzili się na telewizyjną rozmowę z jednym z dziennikarzy, a rozluźniony Lech Kaczyński z uśmiechem, ale i dość stanowczym tonem powiedział do Donalda Tuska, że jako polityk bardziej jest on chłopcem niż mężczyzną. Zaskoczony Tusk nie wymyślił żadnej sensownej riposty, a na domiar złego zrobił swoje słynne „złe oczy”, co w zestawieniu z dobrotliwym tonem Lecha Kaczyńskiego wywołało fatalne wrażenie. Myślę, że to wydarzenie miało wpływ na dalsze losy kampanii i wynik wyborów.

Przemyślany przekaz Dudy
Wydaje się, że po pierwszej turze obecnych wyborów mieliśmy w pewnym sensie powtórkę z tamtego wydarzenia. Po ogłoszeniu wyników exit poll Andrzej Duda zdawał się świetnie rozumieć, że wygłasza jedno z najważniejszych, a może i najważniejsze przemówienie swojej kampanii, bo skoro frekwencja była rekordowa, to również przed telewizorami zasiądą miliony ciekawe, jaki rezultat dała ich aktywność.
W półgodzinnym przemówieniu prezydent dość przekonywająco wskazał, co ma do zaoferowania elektoratom Bosaka, Kosiniaka-Kamysza i Biedronia. I nie posłużył się rzucającymi się w oczy manipulacjami, niczym Bronisław Komorowski pięć lat temu...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: