„W głębi lasu” – mrok lasu i cienie antysemityzmu. Ćwierćwiecze pełne tajemnic

KULTURA [Premiera]

Po bardzo przeciętnym „1983” Agnieszki Holland na platformie Netflix zadebiutował w czerwcu serial „W głębi lasu”. Adaptacja kryminału Harlana Cobena robi wrażenie, choć nie jest pozbawiona mankamentów. Największy plus? Świetna gra aktorska, również aktorów młodszego pokolenia, i udane przejścia czasowe. Warto poświęcić kilka godzin również dla Grzegorza Damięckiego i Agnieszki Grochowskiej. Z wielką pompą zapowiadano kolejną polską produkcję w Netfliksie. I trudno się dziwić, skoro „W głębi lasu” w reżyserii Leszka Dawida i Bartka Konopki bije rekordy popularności nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie. Uwagę zwraca sztywno utrzymana linia czasowa – przenosimy się albo do roku 1994, albo 2019. Netflix wyspecjalizował się w udanych retrospekcjach, by wspomnieć chociażby o hicie „Dark”.  Historia „W głębi lasu” skupia się wokół obozu młodzieżowego, na którym stała się niewytłumaczalna tragedia – czterech uczestników bezpowrotnie ginie. Policjanci odnajdują
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze