Kandydat polskich kompleksów. Zamiast „gigantomanii” zbudujmy swojskiego Lidla za rogiem

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polskafot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Gdy Rafał Trzaskowski mówi o „gigantomanii” oraz „największym lotnisku na świecie” i o tym, że „naprawdę potrzebujemy inwestycji za rogiem”, które „zrealizuje samorząd”, opisuje trafnie III RP. Kraj bez żadnej znanej w świecie marki ani branży, w której byłby liderem. Taki, w którym mamy być zachwyceni z roli taniego podwykonawcy światowych koncernów. A jeśli miliony młodych pracują na zmywaku w krajach, których „gigantyczne” ambicje – w przeciwieństwie do trzeciorzędnej Polski – nie są „manią”, lecz przysługującym im sprawiedliwie statusem, to wspaniale! Na miejscu nie potrzeba nam przerośniętych, nacjonalistycznych dążeń, które przyniosły nam w historii same nieszczęścia.

To najpierw będzie o gospodarce, czyli o… historii. To zestawienie, które leming uzna za absurdalne. Przecież gospodarka to nowoczesność, a historia to nudziarstwo. Żeby jeszcze historia jakiegoś ważnego kraju, ale Polski, to już zupełnie nie wiadomo po co. Same dramaty, coś, od czego rozsądek nakazuje się wyzwolić…

Rodowód postkolonialnej ideologii
W 2009 roku Rafał Trzaskowski miał 37 lat i kandydował w wyborach do PE. W spocie reklamującym go wystąpił aktor Michał Żebrowski. Odgrywał on scenę rozstrzelania skazańca. Tuż przed egzekucją, z zasłoniętą twarzą, wznosił okrzyk: „Za Rafała!”. Następnie padała seria z karabinu. Skojarzenie z polskimi bohaterami wznoszącymi przed śmiercią okrzyk „Niech żyje Polska!” oczywiste. Ta scena mówi wszystko o tym, w jakiej atmosferze wychował się obecny kandydat na prezydenta. To Tuskowe „polskość to nienormalność” w wersji hardcorowej, w stylu Urbana albo Hartmana: „Polskość to nienormalność, więc trzeba szydzić z wszystkiego, co dla nienormalnych Polaków najświętsze”.
Czy ktoś wychowany w takiej atmosferze jest zdolny nawet nie do walki o polskie interesy z możnymi tego świata, ale do zrozumienia, że ona jest obowiązkiem kogoś, kto jest głową państwa? No dobrze, ale skąd ma rodowód owa...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: