Miłośnicy Turcji

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Słuchacze i czytelnicy mają taką właściwość, iż słuchają i czytają, co chcą, a nie co się mówi lub pisze. Do tej kategorii należą miłośnicy Turcji, którzy widzą w niej najwłaściwszego sojusznika Polski. Wszystko, byle nie Stany Zjednoczone, skoro nie wypada stręczyć Rosji i Chin. Miłośnicy Turcji powołują się zazwyczaj na asertywną postawę Erdoğana wobec USA jako wzorzec niezależności i lubią przywoływać historię. Bo, panie, w 1806 roku Turcja walczyła z Rosją. Tylko że nie żyjemy od dawna w roku 1806, a wrogość Turcji wobec Rosji jest legendą. Wystarczy przypomnieć zwycięstwo Atatűrka nad zachodnimi interwentami, osiągnięte dzięki pomocy bolszewików. W rzeczywistości społeczeństwo tureckie jest antyamerykańskie i prorosyjskie niezależnie od obecnego kursu na sojusz, niechby i taktyczny, z Putinem. Narodowi patrioci, którzy widzą w sojuszu ze Stanami zagrożenie, że zaraz zostaniemy wplątani w nie naszą wojnę, jakoś nie obawiają się, że moglibyśmy zostać wykorzystani w
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze