Okazja czyni złodzieja

Prowincjonalne młode małżeństwo gubi się Rzymie. W jego łóżku w hotelu ląduje omyłkowo luksusowa prostytutka (Cruse), żona zaś trafia przypadkiem na plan filmowy, gdzie bryluje Ornella Muti i aktor, w którym się skrycie kochała. Mamy i Allena, dawno już nieoglądanego. To Amerykanin, zgryźliwy awangardowy reżyser oper na emeryturze. Świetnie zagrana żona (Davis) trochę zeń podkpiwa, ale i chroni przed trudami życia. Akurat córka zakochała się we Włochu, który jest lewakiem, a jego ojciec grabarzem. Stwarzałoby to konflikt nie do pokonania, gdyby nie fakt, że ów grabarz okazuje się mistrzem śpiewu. Wokal wychodzi mu, co prawda, tylko pod prysznicem, ale rasowi awangardziści biorą nie takie przeszkody. Karty są zręcznie rozdane, puenty i przesłania przewidywalne, aktorstwo świetne, małe zaskoczenie będzie na końcu. Podobno Allen robi takie lokowane kino w głośnych miastach, których gospodarze wykładają na ten cel dziesięć milionów dolarów. On za to daje zatrudnienie miejscowym, choć
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze